Wójt

O Pilicy » Instytucje » Wójt

Prawo magdeburskie, ius municipale magdeburgense, było XII-wieczną kompilacją traktatu o ustroju sądowym i traktatu o prawie ławniczym stanowiąc od XII wieku wzór organizacyjny dla wschodnioniemieckich miast. Po niezbędnych adaptacjach zaakceptowały je nadmorskie miasta związku hanzeatyckiego. Oparcie systemu prawnego na pieniądzu, preferencje dla kapitału kupieckiego i kwalifikacji zawodowych, dochód zależny od pracy, wolność, samorządność i demokracja wewnętrzna powodowały,że prawo magdeburskie rozpowszechniało się błyskawicznie w większej części Europy. Od początku XIII prawo to rozpowszechniło się po obu brzegach Renu i w Niederlandach, opanowało basen morza Bałtyckiego i całą Skandynawię aż po ziemie fińskie, weszło do Czech, doWęgier wraz z Siedmiogrodem docierając do granicy z Bizancjum. Przeniesienie systemu prawa magdeburskiego na tereny księstw piastowskich spowodowało, że dotarło ono do wschodnich granic ówczesnej katolickiej Europy. Poza jego bezpośrednim oddziaływaniem pozostały tylko Francja,Anglia oraz republiki kupieckie Włoch. XIV-wieczna redakcja prawa magdeburskiego określona przez Konrada z Opola upowszechniła się na ziemiach polskich, litewskich i ukraińskich. Przyjęły ją Złotoryja (przed 1211), Lwówek (przed 1217), Chełmno (1233) i Środa Śląska (1235). Od nazwy tych dwóch miast prawo magdeburskie na ziemiach polskich określane było mianem średzkiego lub chełmskiego. Kolejnymi ośrodkami funkcjonującymi w oparciu o prawo magdeburskie były Wrocław (1242) i Kraków (1257).

Ani możnowładcy, ani sami osadnicy nie byli w stanie podjąć się organizacji sprowadzenia ludzi i ich osiedlenia.Czynności tych podejmowali się obeznani z taką działalnością zasadźcy. Lokacje miały przynieść korzyść trzem zainteresowanym stronom: właścicielowi ziemi i miasta, osadnikom i zasadźcom, którzy traktowali swe czynności jako intratne przedsięwzięcie. Do obowiązków zasadźcy należało sprowadzenie określonej liczby osadników, dostosowując ich ilość i kwalifikacje do potrzeb rynku lokalnego. Produkcja i handel, w tym także daleki, miały przynieść w przyszłości możliwość ściągania opłat oraz danin w naturze i robociźnie od mieszkańców miejscowości. Osadnicy uzyskiwali tzw. wolniznę, czyli zwolnienia na przeciąg wielu lat od ciężarów i podatków, dostawali ziemię na dziedziczne działki oraz ziemię wspólną, przeznaczoną na potrzeby całej miejscowości. Bywali zabezpieczeni materialnie przez nadania łąk, pól i lasów oraz przez nadanie prawa korzystania z rzek i jezior. Dostawali też liczne przywileje mające ułatwić prowadzenie handlu i rzemiosła - przywilej zwalniający ich od ceł na pewnym obszarze, prawo do organizowania jarmarków, prawa mili ograniczające konkurencję handlową i rzemieślniczą oraz,najbardziej pożądane, prawo składu zobowiązujące przejezdnych kupców do zatrzymania się w mieście i wystawienia towaru na sprzedaż. Uzyskiwali oni również własne sądownictwo. Zasadźca zyskiwał wybrany przez siebie obszar,na którym mieściły się obiekty przynoszące mu dochód a podlegał jedynie sądownictwu właściciela miejscowości. Oto przykład umowy zawartej między właścicielem a zasadźcą:

 

W imię Pańskie. Amen. Przeto wiadomo niech będzie wszystkim obecnym i przyszłym..., że ja komes Tomasz, zwany Ciołek, dziedzic wsi Bogucice, sprzedałem sołtystwo tamże w Bogucicach, posiadłości mojej, w gruntach i otoczeniu, w jakiem jest położona, komesowie Jakóbowi, synowi niegdyś Wawrzyńca, dziedzicowi z Krzczonowa, jego dzieciom i następcom za 70 grzywien groszy praskich na wieczyste posiadanie prawem średzkim, na zasadzie następującego układu:

Ten ze komes Jakób, mój sołtys i jego następcy będą mieli w pomienionej majętności Bogucice, tytułem sołectwa, co szósty łan z pól uprawnych, z nieuprawnych zaś co piąty łan, wolny od wszelkiej daniny i czynszu mnie się należącego, mianowicie w lasach, zaroślach i gajach, ile ich tylko w pomienionej miejscowości będzie można wymierzyć; z wyjątkiem 8 łanów, które rezerwuje i zatrzymuję dla siebie i moich następców, mianowicie 2 łany z tyłu za moim dworem, gdzie obecnie mieszkam, a 6 w trojakim podziele pół, jakto zwykły one być dzielone między kmieci: w pierwszym dziale 2 łany, które będzie mi dogodnie wybrać; i te łany, które ja w pomienionych działach rolnych wybiorę, posiadać będą wieczyście ja i moi następcy.

Następnie daję i przyznaje pomienionemu sołtysowi mojemu, komesowi Jakóbowi i jego następcom, cześć lasu, zarośli i gaju od pól prowadzących prosto od wsi do wielkiej drogi (gościńca) w stronę Kijów. A z drugiej strony na górze zwanej Chełmiec... Dla siebie i moich następców wyznaczam i rezerwuję 2 gaje, 2 łąki, i wyspę zwaną Ostrów.

Daję także sołtysowi memu we wsi pomienionej w górnym biegu rzeki, która przez nią płynie, młyn wolny [od czynszu] ze wszelkim pożytkiem i dochodem, i prawem zbudowania zastawy zwanej groblą, pod tym jednak warunkiem, by młynarz nigdy nie zatrzymywał wody, gdy nie będzie miał zboża we młynie.

Daję także sadzawkę rybną opustoszałą przed wsią, wolną [od czynszu], która komes Jakób naprawi własnym kosztem, z tem jednakże zastrzeżeniem, ze w pomienionej sadzawce ja i moi następcy, ze sołtysem moim Jakóbem i jego następca-mi, dzielić się będziemy rybołówstwem po połowie, bez względu na to, czy ja, czy on będzie łowił ryby.

Dwa zaś młyny w dolnym biegu rzeki w mej wsi wyłączam i rezerwuję dla siebie i moich następców.. Nadto, aby poprawić położenie sołtysa mego komesa Jakóba, pozwalam mu urządzić sadzawkę gdziekolwiek w mojej wsi poza rzeką i do rybołówstwa w tej sadzawce nie będę miał żadnego prawa ja i moi następcy, a tylko sołtys mój Jakób i jego następcy.

Następnie daję mu wolną karczmę, która sam własnym kosztem zbuduje; każdego roku pobierze z niej połowę czynszu, podobnie z jatki mięsnej, z kramu chlebnego i szewskiego, z izby łaziebnej połowę czynszu i całego pożytku będzie pobierał on i jego następcy, a połowę corocznie ja i moi następcy.

Następnie, kiedykolwiek wypadnie jechać na generalną wyprawę króla pana, wtedy pomieniony sołtys mój, wtedy pomieniony sołtys mój, komes Jakób, będzie obowiązany osobiście ruszyć za mną, na mój koszt, na koniu wartości 4 grzywien i w zbroi, a mianowicie w pancernym kłobuku (hełmie), w rękawicach żelaznych, z włócznią i tarczą, i będzie obowiązany dostawić od chłopów, czyli kmieci, wóz o trzech koniach wartujących 4 1/2 grzywny groszy, naładowany dwoma miarami mąki żytniej i ćwiercią piwa, a zamiast krowy pól grzywny. Za powrotem zaś moim będę obowiązany oddać pomienione konie wraz z wozem sołtysowi mojemu, względnie kmieciom, niezależnie od tego, czy wyprawa była wewnątrz, czy za granice kraju. Następnie na wyprawę króla pana nagłą, jaka niekiedy zwykła zdarzać w kraju, sołtys mój i jego następcy będą zobowiązani dostarczyć mnie i moim następcom corocznie pól grzywny od kmieci, a sami osobiście ze mną jechać, jak wyżej powiedziano, skoro tylko będzie edykt publiczny króla ogłoszony przez woźnego za pomocą znaku, zwanego wici, który się obsyła po kraju, gdy zachodzi jaka konieczność nagłej wyprawy bez zwłoki.

Również wzmiankowany wielekroć sołtys mój będzie dawał mnie i moim następcom na dwa święta co roku, mianowicie na Wielkanoc wiardunek [Wiardunek = czwarta część grzywny] i na Boże Narodzenie wiardunek, zbierając je od kmieci. Nadto obowiązany będzie sołtys mój, komes Jakób, dla mnie i następców moich dostarczyć od siebie i od kmieci zamiast sprawiania trzech obiadów na sądach generalnych, jakie odbywają się co roku, za każdy obiad cztery skojce. [Skojec = dwa grosze, czyli 1/24 grzywny polskiej]

Dalej - kmieci tejże wsi mojej obowiązani będą mnie i moim następcom corocznie z każdego łanu 4 korczyki pszenicy ozimej i 4 korczyki owsa lub jęczmienia jarego zasiać na łanach moich, które mnie płacą należność czynszową.

Dalej - ze sądów pospólnych i doraźnych, jakie się w tejże majętności odbywać będą, daję sołtysowi mojemu i jego następcom trzeci denar sądowy [ trzecią cześć dochodów z kar sądowych] , dwa zaś rezerwuje dla siebie i moich następców we wszystkich sprawach, tak wielkich, jak małych. Do kmieci zaś, jeżeli jakich osadzę tamże na pomienionych łanach moich i na ostrowie, pomieniony sołtys mój, komes Jakób, i jego następcy żadnej zgoła nie będą mieli jurysdykcji, ani prawa, tak co do sądów, jak co do kar lub służebności; po-dobnie i kmiecie, którzy należytość czynszową są mi winni, żadnego w stosunku do nich nie będą mieli obowiązku płacenia lub jakiej służebności, a tylko ja komes To-masz, dziedzic wsi pomienionej i moi następcy będziemy sądzić tych kmieci prawem, jakiem się nam będzie podobało, osobiście, ściągając z nich karę sądową, jeśli w jaką popadną, prócz wypadku, jeżeli zarządzona zostanie ogólna zbiórka podatkowa w ziemi królewskiej, ponieważ wtedy do płacenia jej obowiązani będą wspólnie ze wszystkiemi sąsiadami z tejże wsi.

Dalej - z każdego łanu winni będą kmiecie, czyli wieśniacy wsi mojej Bogucice, dawać po 1 wiardunku mnie i moim następcom co roku na święto św. Marcina.

Nadto daję sołtysowi mojemu co szósty ogród, gdziebykolwiek we wsi poza wszystkiemi wymierzonemi polami mógł powstać. Przyzwalam także ponadto sołtysowi mojemu i jego następcom, ze gdyby kiedykolwiek jakąś konieczność zagroziła jemu i jego dzieciom lub jego następcom, wtedy będą mogli pomienione sołectwo sprzedać, zamienić lub zastawić, ale nie komu innemu tylko bliższym krewniakom, ze strony swojej matki...

 

Po zawarciu umowy zasadźca z mierniczymi wytyczał plan przyszłej miejscowości wyznaczając rynek i w miarę regularną sieć ulic. Typowy układ przestrzenny ówczesnego miasta to plac targowy – rynek - najczęściej kwadratowy, o boku kilkudziesięciometrowym, obudowany domostwami. Na rynku stał ratusz i kramy oraz obiekty związane z handlem - pomieszczenie wagi, jatki czy postrzygalnia sukna. Zazwyczaj z każdego rogu rynku wychodziły dwie ulice, prostopadłe do siebie a czasami również boki rynku poprzecinane były ulicami. Ulice w mieście lokacyjnym przecinały się pod kątem prostym. Zmiany w regularnym układzie ulic wynikały z warunków terenowych. Całą powierzchnię miasta dzielono na działki budowlane o kształcie prostokątnym które do rynku przylegały krótszym bokiem. Zabudowa była ciasna a uliczki wąskie. Działki i domy w rynku należały do mieszczan. Boczne uliczki zajmowali rzemieślnicy a na obrzeżach miasta gnieździła się biedota. Zazwyczaj w pobliżu rynku znajdował się kościół.

 

Miasta lokowane na prawie niemieckim posiadały własne władze reprezentowane przez dziedzicznego wójta i ławę miejską czyli kilkuosobowy zespół pełniący funkcję sądu miejskiego. Tradycyjnie zasadźca zostawał pierwszym wójtem a tym samym uzyskiwał kolejne źródło dochodów,które stanowił co szósty denar z czynszów. Wójt pełnił funkcje publiczne jako przedstawiciel właściciela miasta oraz jako sędzia miejski. W sądach towarzyszyli mu ławnicy wybierani spośród mieszczan. Był pierwszą, niższą instancją w prawie karnym. Wyroki sądu wykonywano pod pręgierzem. Ważniejszą funkcją było jednak regulowanie spraw związanych ze zbiorowym władaniem ziemią wspólną oraz z działalnością handlową i produkcyjną. Wójt był tym, który pobierał część opłat sądowych z obszarów poddanych jego jurysdykcji. W miastach polskich wójt wraz z ławnikami pełnili też funkcje notariatu. Wójt był zazwyczaj najbogatszym człowiekiem w mieście. Pobierał szóstą część czynszów należnych księciu i trzecią część pieniężnych kar sądowych. Posiadał zazwyczaj rzeźnię, jatki mięsne, młyny i łąki. Prawo magdeburskie wprowadziło wolność osobistą mieszkańców. To miejscowość, jako osoba prawna, podlegała właścicielowi płacąc czynsz pieniężny,na który składały się, proporcjonalnie do posiadanego majątku, opłaty wnoszone przez mieszkańców i był to jedyny rodzaj podległości feudalnej. Cała miejscowość zobowiązana bywała do kilku ugoszczeń w roku, kiedy to zajeżdżał do niej właściciel. Poza dziedzicznymi początkowo urzędami wójtów wszystkie inne godności pełnione były z wyboru przez ustalony okres kadencji.

 

Sprawą zasadniczą przy zakładaniu Pilicy na prawie niemieckim było ustanowienie zasadźcy, który w imieniu Jadwigi z Melsztyna i jej córki Elżbiety przeprowadził lokację. Został nim Piotr z Branic. Pilica, przez nadanie jej prawa magdeburskiego otrzymała samorząd miejski oraz sąd. Do połowy XVI w. jedynym przedstawicielem samorządu miejskiego w Pilicy był wójt, który sprawował władzę i równoczesnie przy pomocy ławników pełnił funkcję sędziego. Wójtostwo pilickie zostało uposażone pięcioma łanami pola, od którego w roku 1529 zapłacono 5 grzywien podatku. Do wójta należały również dochody z jatek, kramów i z łaźni miejskiej, od których płacił podatki na rzecz skarbu królewskiego. Nie można wykluczyć,że Piotr z Branic otrzymał wójtostwo dziedziczne. Rola właściciela miasta ograniczała się do udziału w dochodach z czynszów i kar sądowych oraz uczestnictwa w sądach gajonych,które odbywały się trzy razy w roku. Przywilej Marii Sobieskiej z roku 1732, potwierdzający prawo magdeburskie dla Pilicy zawiera informację, że „od starodawna wójta i ławników przysięgłych wybierano corocznie w ostatni piątek przed uroczystością św. Jana Chrzciciela". Urząd wójtowski, przynajmniej od czasu kiedy co roku dokonywano jego wyboru, nie był wówczas w gestii miasta, Kandydaturę wójta wysuwał dziedzic, z zastrzeżeniem, że kandydat zostanie zaakceptowany przez pospólstwo. W wyborach władz miasta brali udział również Żydzi. Być może, to ograniczenie pilickiego wójtostwa przez dziedziców nastąpiło dopiero w drugiej połowie XVI stulecia, w związku z ogólnym ograniczeniem autonomii miast. Ławników wybierali wszyscy mieszkańcy miasteczka. Nowo wybrani wójt i ławnicy składali przysięgę przed administratorem zamku co było wyrazem ich zależności od właściciela miasta. Ustępujący wójt przekazywał następcy pieczęć miejską oraz księgi rewizyjne zawierające sprawozdanie z wyborów. Urząd miasta posługiwał się własną pieczęcią, która zawierała herb Pilicy otoczony napisem napis: „Pylcza signum tote civitatis" - „Pilica znak wszystkich obywateli" .

 

Większość ksiąg i dokumentów miejskich spłonęła wraz z siedzibą magistratu w roku 1655 za sprawą wojsk szwedzkich i dlatego informacje o osobach pełniących funkcje wójta i ławników w pierwszych wiekach istnienia miasteczka są skąpe. Dnia 20 listopada 1398 r. jako zastępca Jadwigi w sądzie wyższym prawa niemieckiego w Krakowie, w jej sprawie z Leonardom z Krakowa, wystąpił pierwszy wójt - Piotr z Branic. W kolejnych latach stanowisko to sprawowali:

 

Piotr z Branic. (od ok. 1893) Pierwszy wójt pilicki.

Stanisław Zawierski (ok.1610),

Szymon Cyganowicz (ok.1625-ok.1635)

Jan Siermantowski (1735) zm.5.11.1757. Pochowany w podziemiach pilickiego klasztoru franciszkanów, którego substytutem był ponad dziesięć lat.

Józef Kadłubowski (ok.1750)

Dobrakowski (ok.1768),

Franciszek Drążkiewicz (ok.1782-1792)

Jerzy Nowakowski zm.18 lutego 1796. Pochowany w podziemiach klasztoru. W kronice klasztoru odnotowany jako wójt pilicki

1794-1807 urząd wójta nie istniał

Maciej Klichowski (ok. 1809)

Z.Szpotański (1835-1840)

Jan Miłkowski (do 27.08.1845)

Leon Targowski (od 27.08.1845)

Adam Skorupka (1845 do ok.1846).

Antoni Gnoiński (od 1848)

Maciej Kaliciński (od 30.05.1850)

August Hakebach (od 18.10.1862)

Maciej Kaliciński (od 16.12.1863 do 15.05.1864 kiedy został mianowany burmistrzem)

Marczak (ok.1876)

Franciszek Roch (ok.1877)

por.Ludwik Zahoransky (1914?-1918?) komendant z ramienia władz austriackich

Józef Kubiczek

Franciszek Niećko (od stycznia 1919)

Stanisław Drążkiewicz (od 1931 do września 1939)