Wielka wyprawa dziką rzeką

O Pilicy » Legendy-Opowieści-Tajemnice » Wielka wyprawa dziką rzeką

W sierpniu 1898 roku prasa doniosła:

Pan Kazimierz Jaszowski i p. Kazimierz Srokowski, odbywający corocznie dalsze wycieczki piesze w celu bliższego poznania kraju, na jednej z takich wycieczek, odbytej w roku zeszłym (Dąbrowa-Łazy koleją, Łazy-Ogrodzieniec-Pilica-Smoleń-Wolbrom pieszo, Wolbrom-Dąbrowa koleją) powzięli projekt wycieczki w roku bieżącym łódką z miasta Pilicy do Warszawy (rzekami Pilicą i Wisłą) -i zamiar ten doprowadzili do skutku. Chociaż o wycieczce tej wzmiankowały jaz warszawskie kuryjery, ale mylnie (mylnie tak pod względem nazwisk uczestników jak i niektórych faktów) a i drugiej strony, ponieważ dobrze by było aby podobne wycieczki po kraju bądź lądem bądź wodą, więcej się u nas rozpowszechniały: przeto, znając bliżej obu wzmiankowanych turystów i mając od nich pewne o ich podróży dane, czynimy ta nieco dłuższa o niej wzmiankę. Wyjechali oni dnia 22-go lipca z Dąbrowy Górniczej koleją do Wolbromia, a następnie końmi do miasta Pilicy (łódkę wysłali końmi wprost z Dąbrowy do Pilicy). Następnego dnia spuścili łódkę na wodę poniżej miasta P. Była to zwykła dwuwiosłówka z płaskiem dnem i ze sterem, zrobiona w Będzinie przez miejscowego stolarza. Uczestnikami wycieczki byli: Kazimierz Jaszowski* adwokat przysięgły z Będzina, Teodor Gajdamowicz przedsiębiorca budowlany z Dąbrowy i Kazimierz Srokowski sekretarz Rady Zjazdu przemysłowców górniczych Królestwu Polskiego z Dąbrowy.** Jakkolwiek podroż naszych turystów przedstawiała wiele trudności, odbyli ją oni szczęśliwie. Do trudności należały: z początku młyny, tamy i szluzy, tak, iż w wielu bardzo miejscach musieli łódkę przenosić (właściwie przesuwać na wałkach) i to często sami, bez obcej pomocy. Wielką też przedstawiały przeszkodę: nizki wogóle w bardzo wielu miejscach poziom wody, tak iż często trzeba było osiadać na piasku; obfitość podwodnych dębów, które kilkakrotnie narażały łódkę na przewrócenie: brak noclegów, tak iż kilkakrotnie trzeba było nocować wprost na brzegu rzeki; brak odpowiedniego pożywienia (w niektórych wsiach nie można było dostać nawet chleba, a w miasteczkach, jak: Koniecpol, Przedbórz, Inowłódz, Białobrzegi, Mniszew była tylko wódka); wreszcie nieprzyjazny wiatr, który podnosił na Wiśle wielkie fale pod wodę. Pomimo to, dnia l sierpnia dotarli nasi turyści o godzinie 4 po południu do przystani Towarzystwa Wioślarskiego w Warszawie, gdzie przez przedstawicieli rzeczonego Towarzystwa zostali bardzo gościnnie przyjęci. Łódkę zostawili Towarzystwu, z proźbą, o sprzedanie takowej.

* W latach 1916-1918 był notariuszem w Pilicy.

** Urodził się w Dąbrowie Górniczej w 1864 roku. Studiował matematykę na Uniwersytecie w Petersburgu. W 1889 wrócił do Dąbrowy i przez rok pracował jako nauczyciel w szkole górniczej. Pełnił w niej funkcję sekretarza dąbrowskiej sekcji górniczo-hutniczej oddziału warszawskiego Towarzystwa Popierania Rosyjskiego Przemysłu i Handlu, . W 1893 roku został sekretarzem Rady Zjazdu Przemysłowców Górniczych w Królestwie Polskim. Prowadził w latach 1897-1904 dział “Górnictwo i hutnictwo” w Przeglądzie Technicznym, który później wychodził jako osobne pismo - “Przegląd-Górniczo-Hutniczy”. W 1906 w Krakowie, na I Zjeździe Górników i Hutników Polskich, został wybrany członkiem delegacji zjazdu, podobnie jak na II we Lwowie w 1910. Wybierany był wielokrotnie do zarządów i rad różnych instytucji: Towarzystwo Dobroczynności w Dąbrowie, Towarzystwo wzajemnego Kredytu w Dąbrowie, resursa w Dąbrowie, Komisja bezpieczeństwa zawiadujaca funduszami, składanymi przez przemysłowców na utrzymanie policji. Do 1916 wykładał matematykę w dwu wyższych klasach szkoły handlowej w Będzinie. Został komendantem okręgowym straży i pełnił tę funkcję do aresztowania 25 stycznia 1915. 19 czerwca 1916 wrócił do Dąbrowy. We wrześniu 1916 zostaje nominowany radnym w Radzie Miejskiej, rok później zostaje mianowany prezesem Rady Miejskiej, a w 1919 roku został wybrany przewodniczącym Rady. Funkcję tę pełnił aż do śmierci -do 22 maja 1924 r.