A A A

Tomasz Mann

 

W 1971 roku Władysław Moes wybrał się do kina. Wyświetlano dzieło sławnego, włoskiego reżysera Luchino Viscontiego. Sędziwy twórca sfilmował opowiadanie Tomasza Manna „Śmierć w Wenecji”.Visconti był zafascynowany twórczością Manna."Śmierć w Wenecji", napisana w roku 1920 jest jednym z najbardziej tragicznych i posępnych utworów Tomasza Manna. Nowelka opowiadała o niemieckim pisarzu Gustawie von Aschenbach, który doświadczony losem i zmęczony pracą wybrał się na odpoczynek do Wenecji.W Grand Hotelu na Lido spotyka polską rodzinę, a wśród niej ślicznego chłopca, którego widok wywołuje w nim nieznane dotąd uczucia. Dotarło do niego, że piękno można również odbierać poprzez zmysły i uczucia.

 

"Ze zdumieniem zauważył Aschenbach, że chłopiec jest skończenie piękny. Twarz jego zamknięta, blada i pełna wdzięku, otoczona włosami barwy miodu, z prostolinijnym nosem, miłymi ustami, z wyrazem uroczej i boskiej powagi, przypominała rzeźby greckie z najszlachetniejszej epoki i przy czystej doskonałości formy posiadała tak niepowtarzalnie osobisty czar, że widz miał wrażenie, iż ani w naturze, ani w plastycznych sztukach nie spotkał nic równie szczęśliwie udałego. [...] Jego włosy przylegały w pierścieniach do skroni i karku, słońce oświetlało puch  górnej części grzbietu, a delikatny rysunek żeber, harmonijna budowa klatki piersiowej zaznaczały się pod obcisłym okryciem tułowia, pachy były jeszcze gładkie jak u posągu, zagłębienia pod kolanami lśniły i ich błękitne żyłkowanie sprawiało, że ciało chłopca zdawało się utworzone z jaśniejszego materiału. [...]"

 

Aschenbach zakochuje się w pięknym chłopcu. Przesiaduje godzinami na plaży, chcąc być jak najbliżej niego;

Był tak bardzo wstrząśnięty, że zmuszony był unikać światła tarasu, ogródka przed domem i szybkim krokiem szukał cienia w parku za willą. [...] I podany w tył, z opuszczonymi ramionami, pokonany i wstrząsany dreszczem, szeptał starą formułę tęsknoty - niemożliwą tu, niedorzeczną, niegodziwą, śmieszną, a jednak świętą, czcigodną jeszcze i tutaj: "Kocham cię!" "

 

 

 Uczucia wobec chłopców odgrywały dużą rolę w całym jego życiu i w całej jego twórczości. Jego pierwszą miłością było uczucie do szkolnego kolegi, Armina Marntensa: 

 

"Ja tego chłopca kochałem - to była rzeczywiście moja pierwsza miłość, i nigdy nie było mi już sądzone uczucie równie tkliwe, równie uszczęśliwiające i bolesne. Czegoś takiego nie zapomina się, choćby minęło od tego czasu siedemdziesiąt lat, bogatych w przeżycia.

 

Własny syn, Eissi, wzbudzał w nim niezupełnie ojcowski zachwyt: 

 

"Wczoraj wieczorem zauważyłem światło sączące się przez zamknięte oszklone drzwi z części domu zajmowanej przez dzieci [...]. Okazało się, że Eissi leżał na łóżku, fantastycznie obnażony. [...] Ktoś taki jak ja oczywiście "nie powinien" mieć dzieci..."


 

Tomasz Mann darzył wielkim uczuciem swojego wnuka, Fridolina,który był być może pierwowzorem dla jednego z bohaterów Doktora Faustusa,Nepomuk Schneidewein,"księcia elfów",
  

"Jestem zupełnie zakochany w tym ślicznym, zawsze pogodnym i promieniującym zdrowiem chłopczyku. [...] Rozkoszny Frido, który jeszcze wypiękniał od poprzedniego razu, co dzień wprawia mnie w nowy zachwyt."


 

Władysław Moes rozpoznał w filmowym bohaterze siebi.Filmowy Tadzio to był on-smukły, śliczny chłopczyk z długimi, puszystymi blond włosami. Ubrany w marynarskie ubranko, zgodnie ówczesną z modą, spacerował po zaułkach i plażach Wenecji.Wiosną 1911 r. Tomasz Mann zatrzymał się z żoną w Lido w Hotel des Bains. W tym samym czasie zatrzymała się tu również rodzina Moesów "składająca się z pięknej i dostojnej matki, trzech kilkunastoletnich córek, jedenastoletniego synka i towarzyszącej im nauczycielki".

 

Opowiadanie Manna wzbudziło podejrzenie cenzorów zaraz po ukazaniu się w 1912 roku. Angielska wersja „Śmierci w Wenecji” została pozbawiona fragmentów, które w opinii cenzury zbyt śmiało mówiły o uczuciach starego Aschenbacha wobec młodziutkiego Tadzia. Wraz z upływem czasu zastrzeżenia cenzorów straciły swoje podstawy i obecnie badacze podkreślają motyw przemijania czasu i tęsknoty za utraconą młodością w obliczu czyhającej śmierci jako dominujący w opowiadaniu. Władysławowi Moesowi nie dane było więcej zobaczyć Wenecji. Kiedy wybierał się tam w latach 70-tych wybuchła we Włoszech epidemia cholery. Przedziwnym zbiegiem okoliczności była to ta sama choroba, która na początku XX-wieku spowodowała śmierć poety von Aschenbacha i przeniosła Tadzia do historii literatury.

 

 

Życiorys Władysława Moesa jest pełen niejasności.Przedstawiam poniżej informacje do których dotarłem nie gwarantując ich pełnej wiarygodności.

 

Władysław Gerard Moes był synem Aleksandra Augusta Moesa i Janiny Joanny Miączyńskiej.Urodził się około 1900 roku.Był uczniem Koła Szkolnego im. św. Stanisława Kostki [późniejszego Gimnazjum Męskiego im. św. Stanisława Kostki]. 10 lipca 1920 roku na dziedzińcu szkoły odbył się uczniowski wiec rekrutacyjny do Wojska Polskiego. Najmłodsi ochotnicy mieli ok. 16 lat. Zgłosili się także maturzyści z roczników 1915-1920. W historii szkoły znalazłem informację,że wśród uczniów tej szkoły odznaczonych za bohaterstwo orderem wojskowym Virtuti Militari był maturzysta z roku 1911 Władysław Moes. Niestety nie udało mi sie potwierdzić tej informacji w dokumentach. W latach 1930-1939 był nadzyczajnym członkiem Strzelca. W 1928 roku odziedziczył po ojcu majątek Udórz-dwór, folwark i stadninę.Sporo przebywał w Krakowie i w Warszawie, zajmował się polityką.Był żołnierzem WP.Brał udział w Akcja Zaolzie oraz w Kampanii Wrześniowej, po której,jak twierdzą starzy mieszkańcy Udorza i Żarnowca,dziedzic,podporucznik rezerwy, dostał się do niewoli i przebywał w Oflagu w Rzeszy.Władysław Moes otrzymał 20 września 1939 Krzyż Walecznych. W czasie okupacji był członkiem AK VII Obwodu Okręgu Warszawskiego AK "Obroża".Ożenił się z Anną Teresą Belina-Brzozowską,która rzuciła po ślubie pracę zawodową i zarządzała,liczącym 430 hektarów majątkiem męża.Władysław Moes zmarł w roku 1986.Pochowany został na cmentarzu na Górze św.Piotra.