Obiekty komunalne

O Pilicy » Obiekty » Obiekty komunalne

Sieć drogowa 

Rynek

Ulice

Ratusz i budowle komunalne

"Sukiennice"

Park miejski


 

Sieć drogowa

Większość dawnych połączeń drogowych funkcjonowała na zasadzie istnienia w świadomości ludności pewnej trasy wyznaczonej przez charakterystyczne punkty w terenie, pozwalające na identyfikację szlaku,który w przypadku częstego użytkowania zamieniał się w trakt widoczny w postaci ścieżki lub kolein. Drogi rzadko używane zarastały i zanikały więc w przypadku braku charakterystycznych elementów krajobrazu w punktach zwrotnych sypano kopce kamienne, stawiano kamienie milowe i słupy oraz wycinano znaki na drzewach. Na podróżnego czekały sterczące pośrodku szlaku poskręcane korzenie, głębokie jamy, leżące w poprzek drogi drzewa, piaszczyste łachy,w których grzęzły koła,błoto skrywające w sobie najprzeróżniejsze przeszkody oraz brody nieprzejezdne po większych opadach deszczu, zmuszające do szukania objazdów. Drogi stanowiące główne szlaki miały szerokość około 2 metrów była jednak wyboiste i wąskie. Szersze drogi wymagały by kosztownego stałego oczyszczenia poboczy z rozrastające się roślinności zwężającej trakt. Brak bitej nawierzchni powodował, że w lecie podróżowało się w pyle,jesienią i wiosną w błocie a zimą w trudno przejezdnych zaspach. W miejscach podmokłych lub dla ominięcia wyrwy szukano objazdów. Nie wiadomo kto miał obowiązek dbania o budowę i utrzymanie dróg w średniowieczu. Źródła sugerują, że było to obowiązkiem właściciela lub dzierżawcy terenu, przez który droga przechodziła,którzy zazwyczaj cedowali ten obowiązek na niższe warstwy społeczne. Niewiele sobie jednak z tego przymusu robiono a problem nigdy nie doczekał się jednoznaczego uregulowania prawnego. O drogi bardziej dbano we wcześniejszych fazach średniowiecza kiedy to władza książęca egzekwowała powinności od mieszkańców grodów. W pobliżu grodów, na uczęszczanych szlakach,w miejscach trudno przejezdnych budowano odcinki drogi wykładane połupanymi belkami,kamieniem lub faszyną, oraz sypano groble. Właściciele gruntów byli zainteresowani stanem dróg na tyle aby umożliwiały dotarcie kupców, którzy stanowili źródło dochodów z ceł i myta. W niektórych przypadkach dochodzić mogło do sytuacji, w której feudał był zainteresowany niszczeniem nawierzchni drogi. Przyczyną tego było prawo zwane co spadło,to przepadło. Ten przywilej, o nieznanym rodowodzie, pozwalał właścicielowi dóbr, przez które przechodziła droga, na konfiskowanie towaru, który spadł z wozu. Była to w zasadzie usankcjonowana prawnie forma grabieży kupców. Niektóre szlaki chronione były przez rękę pańską zwaną również mirem. Władca gwarantował swobodne i bezpieczne poruszanie się po tych drogach ochrona dawana podróżnym sprzyjała uznawaniu objętych nią szlaków za drogi handlowe. Najstarszy Zwód Prawa Polskiego zawiera szczegółowe informacje o mirze.
1. Droga publiczna [albo książęca] jest obwarowana pokojem [mirem] książęcym. Przeto jeśli ktoś na niej dopuści się jakiegoś bezprawia, ten złamał pokój książęcy. To Polacy nazywają ręką książęcą [albo pańską].
2. Jeśli zdarzy się, że ktoś zabije gościa na drodze publicznej, to płaci on odszkodowanie za zmarłego (w wysokości) 50 grzywien.
3. Biorą je krewni zmarłego. Jeśli on (zabity) nie ma tam krewnych to pobiera je książę.
4. A za swój pokój, który został złamany na drodze publicznej, pobiera książę 50 grzywien.
5. Jeśli ktoś zabije kupca na drodze albo rycerza na drodze publicznej, płaci on zań krewnym 50 grzywien.
6. Jeśli on (zabity) nie ma krewnych, to pobiera je książę oraz (obok tego) wtóre 50 grzywien za pokój, który złamano na drodze publicznej.
7. Lecz jeśli ktoś winien odrzysiąc się od tego musi to uczynić samodziewiąt.
8. Jeśli zaś ktoś zabije chłopa na drodze publicznej, za niego płaci się 30 grzywien, a księciu za drogę publiczną 50 grzywien.
9. Jeśli należy się od tego odprzysiąc, to musi to zrobić samoszóst.
10. Na drodze wiejskiej, która prowadzi z jednej wsi do drugiej, jeśli tam zabija się rycerza albo człowieka równego rycerzowi [rittermeszig man], za to płaci się 50 grzywien krewnym.
11. A temu, czyj jest sąd, płaci się 6 grzywien a pokój, który na drodze został złamany.
12. Jeśli ktoś ma się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samodziewiąt.
13. Jeśli zabija się chłopa na drodze wiejskiej, płaci się zań 30 grzywien. Za pokój na drodze 6 grzywien.
14. Jeśli chłop pobije rycerza na drodze wiejskiej bez pozbawienia go życia, za tego płaci sie odszkodowanie (w wysokości) 6 grzywien. Za pokój na drodze 6 grzywien.
15. Jeśli zaś winien od tego się odprzysiąc, to winien to zrobić samotrzeć.
16. Jeśli zaś rycerz uderzy chłopa bez pozbawienia życia na drodze wiejskiej, płaci zań karę trzysta. Zaś za pokój na drodze 6 grzywien.
17. Jeśli ma się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samowtór.
18. Jeśli uderzy się rycerza na targu bez pozbawienia (go) życia, płaci się za to kary 6 grzywien.
19. Jeśli wypadnie mu się od tego odprzysiąc, musi to uczynić samotrzeć.
20. Jeśli uderzy się chłopa na targu bez pozbawienia (go) życia, za to płaci się karę trzysta. Za złamany pokój na targu 6 grzywien.
21. Jeśli wypadnie mu się od tego odprzysiąc, musi to uczynić samowtór.
22. Jeśli zostanie ktoś pobity bez pozbawienia życia w karczmie, czy to będzie rycerz, czy chłop, czy ksiądz, za to płaci się karę trzysta.
23. Kara trzysta dla rycerza (wynosi) 8 szkojców; kara trzysta dla chłopa 3 szkojce.
24. Jeśli wypadnie komuś odprzysiąc się od (zarzutu) pobicia, to musi to zrobić samowtór.
25. Jeśli zaś zostanie pobity włodarz, to jest rządca albo komornik, bez pozbawienia życia, przed nieszporami w karczmie, za to płaci się kary 6 grzywien, ponieważ przypuszcza się, że on (włodarz) dogląda wówczas interesów swojego pana.
27. Jeśli przyjdzie do odprzysiężenia się, to trzeba to uczynić samotrzeć.
28. Jeśli zaś wspomniany komornik zostanie pobity bez pozbawienia życia w karczmie po nieszporach, za to płaci się karę trzysta, ponieważ się przypuszcza, że on (komornik) wtedy poszedł dla trunku.
29. Jeśli ktoś od tego ma się odprzysiąc, musi to zrobić samowtór.

1. Jeśli ktoś zniewoli dziewczynę (z rycerskiego stanu) albo uprowadzi ją wbrew jej woli, za to płaci kary 50 grzywien sędziemu a szlachciance (tyle) ile sędzia przyzna za jej pohańbienie.
2. Tak samo postępuje sąd także w tym wypadku, gdy ktoś dopuści się zgwałcenia na zamężnej (szlachciance) albo (ją) wbrew jej woli uprowadzi.
3. Jeśli wypadnie komuś odprzysiąc się od tego, musi to zrobić samodziewiąt.
4. Gdy jakaś dziewczyna (wiejska) albo zona chłopa idzie na jagody albo na jabłka, albo po inne rzeczy do lasu albo na pole a zostanie tam zniewolona, za to płaci się kary 6 grzywien.
5. Jeśli należy się odprzysiąc od tego, trzeba to zrobić samotrzeć.
6. Jeśli czyjaś córka idzie na pole, do lasu na jabłka, albo po inne rzeczy a zostanie ona zniewolona, za to płaci się karę trzysta, ponieważ nie pozwolono, by ona tak (samotnie) poszła.
7. Jeśli on (złoczyńca) winien od tego się odprzysiąc, musi to zrobić samowtór.

1. W sprawie kar, które powyżej są wymienione w grzywnach, niech będzie wiadomo, że trzy grzywny [karne] liczy się na jedną prawdziwą grzywnę. Gdy zaś płaci się karę 6 grzywien, to wynosi [ona] 6 szkojców.
2. Skąd wywodzi swoją nazwę kara, która nazywa się trzysta, niech to będzie wiadomo: dawniej istniał w Polsce zwyczaj łamania soli w kawałki, [poszczególna] ich jednostka zwała się kruszą; tych płacono trzysta [sztuk]. Co prawda teraz sól [w charakterze płacidła] wyszła z użycia, wszakże kara nazywa się [dalej] trzysta.
3. W tej sprawie gdzieś ustanowiono, że [za nią] daje sie jednego szkojca. Czasami też sędziowie są tak łaskawi, że biorą oni tytułem tej kary cztery kurczęta albo dwa, albo jedno.
4. Jeśli zaś płaci się 6 grzywien kary, to za to bierze czasami sędzia pięć szkojców albo trzy, albo jeden łut.
5. Jeśli zaś płaci się kary siedemdziesiąt albo pięćdziesiąt grzywien, albo dwanaście grzywien, ponieważ tych grzywien trzy stanowią jedną prawdziwą grzywnę, tedy sędzia czyni łaskę według swego postanowienia.
6. Wszakże niech będzie wiadomo, że żaden sędzia albo rzadko który bierze w całości sumę, która płaci mu się tytułem kary; czyni on łaskę, jeśli go się o to prosi.
7. Jeśli on [sędzia] czyni łaskę, to nakazuje uiścić sumę w cziągu czternastu nocy. Jeśli on jej nie uiści w tym czasokresie, to płaci sześć grzywien kary.
8. Postępowanie ma iść tak daleko, że skoro udziela się mu łaski co do [wysokości] sumy, należy udzielić jemu łaski także co do terminu uiszczenia sumy.

Utrzymanie w stanie zadowalającym ważniejszych dróg, mostów i przepraw przekraczało zdecydowanie możliwości panującego, nawet ze względów czysto technicznych i organizacyjnych, czego efektem był ich katastrofalny stan w późnym średniowieczu i u progu epoki nowożytnej. Nie wiadomo jaka była różnica między drogą publiczną (via communis) a zwykłą, określaną nieraz mianem wiejskiej, bo zazwyczaj nie różniły się rodzajem nawierzchni ani nie przebiegały przez określone ośrodki. Opłaty za przestępstwa popełnione na drodze zwykłej pobierał zazwyczaj kasztelan lub właściciel drogi. Były one o wiele niższe niż na drogach objętych książęcym mirem. Mir drogowy stanowił ochronę życia,zdrowia i mienia podróżnych. Pomimo tego szlakach czyhali rozbójnicy „zawodowi” lub okazjonalni czy też zbuntowane oddziały wojska,które nie otrzymawszy żołdu nie gardziły rozbojem.

Od najstarszego gościńca biegnącego z Krakowa do Wrocławia odchodził w Olkuszu trakt biegnący prawdopodobnie przez Bogucin - gdzie łączył się z opisanym niżej traktem idącym ze Skały - Bydlin, Ogrodzieniec do Kromołowa. Inny trakt,wspomniany w dokumencie z 1327 r. prowadził z Olkusza przez Gołaczewy i dalej do Wolbromia. Z Krakowa biegła droga przez Zielonki, Trojanowice i Cianowice, gdzie w 1453 r. stała karczma,do Skały. Już w 1267 r. postawiono przy tym szlaku komorę celną w Skale. W latach siedemdziesiątych XV w. zanotowano, że drogą przez Skałę udawali się kupcy z Krakowa w kierunku miast śląskich i wielkopolskich. Ze Skały trasa prowadziła przez komorę celną w Wielmoży do Zadroża a następnie przez Jangrot, Chrząstowice,Zarzecze, Kolbark, Bydlin, Krzywopłoty, Ryczów, Ogrodzieniec ku Częstochowie i Krzepicom. Droga łącząca Kraków z Lelowem biegła przez Pilicę i Skałę. O drodze tej jako publicznej mówi akt z 1432 r., wymieniający w Pilicy pole przy drodze królewskiej Krakowskiej, oraz Długosz przy opisie wsi Dłużec. Z Krakowa w kierunku Lelowa i dalej do Wielkopolski prowadziło jeszcze jedno połączenie - przez Skałę, Wolbrom i Żarnowiec. Do informacji o drodze z Krakowa na Śląsk i do Wielkopolski, zmierzającej przez Żarnowiec, da się nawiązać wzmiankę z 1496 r., iż ów szlak przebiegał przez wieś Małoszyce. Komorę celną w Żarnowcu wymienia dokument z 1257 r. Szlaku tego dotyczy królewski mandat z 1400 r., który orzekał, aby kupcy w drodze do Krakowa nie omijali Wolbromia, gdzie była czynna komora celna, a Piotr Szafraniec za półtoraroczną dzierżawę cła wolbromskiego w 1453 r. płacił 80 grzywien. W 1564 r. nazywano je cłem starym. Akt datowany na 1262 r. Wymienia trakt z Lelowa do Miechowa przez Żarnowiec. Na rozwój dróg lokalnych wpłynęła przede wszystkim lokacje i rozwój miast takich jak Skała, Olkusz, Sławków, Pilica, Wolbrom, Żarnowiec i Lelów, jako ośrodków rynków lokalnych oraz akcja osadnicza prowadzona wokół tych miejscowości. Do najstarszych ośrodków miejskich w tej części Polski należały Żarnowiec, Sławków i Olkusz. Niewątpliwie funkcjonowały więc szlaki drogowe łączące te miejscowości. Najkrótsza droga z Żarnowca do Sławkowa i dalej do Będzina oraz do Czeladzi biegła przez Pilicę, Ryczów, Hucisko, Rodaki, Błędów, Chechło i Okradzionów. O istniejącej na tej trasie komunikacji świadczy pośrednio zapis Długosza wspominający piwo pilickie dostarczane do karczmy w Chechle. Na przełomie XVIII i XIX wieku środkowa część drogi od Hucisk przez Rodaki po Błędów została odcięta przez granice zaborów co spowodowało jej porzucenie na rzecz drogi przez Ogrodzieniec i Niegowonice. Burzliwa historia okolicznych ziem,będących przez wieki terenami przygranicznymi, utrudnia odtworzenie pierwotnych szlaków handlowych. Obok dróg głównych istniała, gęstniejąca w miarę postępu osadnictwa, sieć dróg lokalnych, których przebiegu niepodobna dzisiaj ustalić. Pozostały po nich jedynie pojedyncze wzmianki w dokumentach: z 1479 r. — o drodze z Siadczy do Kidowa, następnie z Solcy do Szyc, wreszcie z Siadczy do Ołudzy oraz o ścieżce z Solcy do Kidowa. Nie ma żadnych informacji z okresu średniowiecza o specjalnym wytyczaniu szlaków komunikacyjnych. Przez wieki sieć drogowa nie ulegała istotnym zmianom. Drobne korekty w popularności poszczególnych szlaków wprowadzały jedynie przywileje nadawane miejscowościom przez władców. Opierając się na uregulowaniach prawnych władca mógł nakazać korzystanie z określonych dróg dbając tym samym o uprzywilejowane miasta i jarmarki. Jednocześnie nakazując pewne marszruty udzielał gwarancji bezpieczeństwa a tym samym zwiększał dochody z ustanawianych na nich komór celnych oraz z kar za przestępstwa popełnione na drodze publicznej. Monarcha miał wyłączne prawo ustanawiania komór i opłat na nich pobieranych. Prawo to zachowywał nawet wtedy, gdy komora celna została przez niego zastawiona, wydzierżawiona lub nadana. W wielu wypadkach część dochodu z komory celnej jej administrator musiał przeznaczać na utrzymanie w odpowiednim stanie określonego odcinka drogi, mostu lub brodu gdyż omijanie takich miejsc skutkowało spadkiem dochodów z cła lub myta. Z czasem zaczęto wprowadzać przepisy określające szerokości i drożności tras komunikacyjnych oraz kto miał się tym zajmować i ponosić koszty. Istotne korekty w przebiegu sieci drogowej zachodziły dopiero w okresie rewolucji przemysłowej kiedy to powstawały lub rozwijały się nowe lokalne ośrodki osadnictwa.

Sieć drogowa w XIX wieku

Rok 1787

Rok 1809

 Trakty pocztowe w r.1827

 Drogi tam takie niedobre,że z Zawiercia do Pilicy siedemnaście wiorst,jedzie się pięć godzin. Niby to mają naprawić szosę ale jakoś nie zabierają się do tego. [1848]

Rok 1848

W roku 1865 Przez Pilicę prowadziły dwie szosy drugorzędne,2 trakty pocztowe i 2 boczne. Rada Administracyjna Królestwa nakazała płacić na utrzymanie słupów ,barier i drogowskazów 30 rs*  ale Moes zlekceważył to zarządzenie.

 Informacja z r.1861

Rok 1875

 Droga zaś żwirowa od Pilicy do Zawiercia wzywa wszystkich członków opieki nad zwierzętami i ludźmi aby raczyli podziwiać wyboje i dziury,połamane wozy ,tłukące się konie i przeklinających furmanów ,a zarazem nie do opisania niedbalstwo tych,którzy mając po obydwóch stronach drogi przygotowany żwir ani myślą o użyciu na najkonieczniejsze naprawy. Obok niedbalstwa jest tu zarazem i szalone marnotrawstwo ,niszczące prace i kapitały na budowę szosy wyłożone.[1878]

 Cały miesiąc bieżący trapią nas bezustannie padające deszcze kilka zaś dni gorętszych sprowadziło ulewy,burze i grady,a ostatnio dotknęły niemal całą okolicę. Ośmnaście wsi dotknięte zostały tym kataklizmem: Charsznica, Udorz, Sławniów, Chlina, Kleszczowa, Przychody, Siadcza, Dobraków, Wierzbica, Otola, Małoszyce, Szyce, Łany, Kidów, Strzegowa, Poręba Dzierżna, Kąpiele i Kąpiołki przedstawiają smutny obraz zniszczenia... Drogi do koła są zniszczone,a nawet jak pod Wolbromiem ,głębokie przerwy na szosie woda wyżłobiła. [1883r]

Szosa z Wolbromia do Pilicy i z Pilicy do Zawiercia jest czymś takim, jak pisze „Gazeta Kielecka”, na określenie czego nie ma nazwy w słowniku mowy potocznej. Tyle tam dziur, wybojów, wkłęsłości i bruzd, że przejeżdżający choćby żelazne miał zdrowie, po kilkukrotnym przebyciu tej drogi, położyć się musi do łóżka. Całe lata zaniedbania, składały się na wytworzenie podobnego stanu drogi. Konserwacja dokonywała się w ten sposób, że ustawiano jedną pryzmę kamienia i to w dodatku najgorszego gatunku. Płonne są nadzieje wszystkich fabrykantów usiłujących rozwinąć tu przemysł – dziesiątki tysięcy rubli wrzuconych w fabryki pójdą na marne, dopóki nie stanie droga równa jak stół, ułatwiająca dojazd wygodny do zakładów przemysłowych. [1885]

 Rok 1900

 Dopiero w roku 1915 władze austriackie,kierując się względami militarnymi, przystąpiły do budowy dróg solidnie utwardzonych. Kamień sprowadzono z okolicznych wapienników i skał a robotami kierował oficer, z zawodu krawiec. Na odcinku Wolbrom-Pilica zbudowano odcinek 9 km i roboty przerwano. Na szosie Ogrodzieniec – Pilica wykonano solidnie 5 km a dalszy odcinek zupełnie niedbale. Wiosną 1916 r. rozpoczęto budowę szosy Pradła -Pilica a nadzór nad budową powierzono fachowcom, ale nie było walca. Z tego roku pochodzi Ogłoszenie w sprawie dróg w obwodzie:

Do wszystkich gmin okręgu olkuskiego.

Wszystkie drogi gminne tutejszego okręgu znajdują się ciągle, mimo przeprowadzonych już częściowo w ubiegłym roku pomniejszych napraw, w tego rodzaju złym stanie, że w bardzo wielu przestrzeniach są one zupełnie nie do przebycia. Na podstawie spostrzeżeń przy sposobności częstych podróży urzędowych przyszedłem do tego przekonania, że pp. Wójtowie o utrzymanie dróg gminnych w dobrym stanie zupełnie nie dbają, używają najróżnorodniejszych wymówek i pretekstów, by od zarządzonej naprawy dróg się uwolnić, nie myśląc wcale o tem, że z naprawionych dróg korzystają w pierwszej linii mieszkańcy odnośnej gminy. W ubiegłym roku zarządzone roboty drogowe na drogach gminnych udowodniły opieszałość ludności przy wykonywaniu naprawy dróg, albowiem ludność ta przychodzi do tych robót albo za późno, albo dopiero po użyciu środków przymusowych, za pośrednictwem wojska i posterunków żandarmeryi. Taki stan nie może być absolutnie cierpianym i nie może mieć miejsca w roku bieżącym. Z powodu potrzeby robót wiosennych, które z nadejściem lepszej pory na drogach gminnych rozpoczęte być mają, jestem zmuszony wydać następujące zarządzenia; Wszystkie ważniejsze drogi gminne, t. j. główne trakty lub drogi do nich prowadzące muszą być w ciągu bieżącego roku do takiego stanu doprowadzone, by komunikacya ciężarowa we wszystkich porach roku a więc z wiosna i w jesieni bez przeszkód i bezpiecznie odbywać się mogła. Do tego celu potrzeba w pierwszym rzędzie na wszystkich tych drogach wykopać obustronnie rowy w celu umożliwienia odpływu wody deszczowej. Przestrzenie dróg piaszczyste muszą być ciągle zarównywane, by dziury, wyboje i głębokie wcięcia kołami wytworzone komunikacyi nie utrudniały. Drogi o twardszym pokładzie, które dawniej były szutrowane muszą być gruntownie naprawione. Naprawa tych dróg polega na odpowiedniem szutrowaniu, a do tego celu należy przygotować odpowiednią objętość drobno tłuczonego szutru. Kamień na szuter zwieziony być ma z sąsiednich kamieniołomów. Szutrem tym wypełnione zostaną wszystkie wyboje i nierówności, następnie tłuczkami ubite i warstwa piasku 3 cm. grubą przysypane. Przestrzenie dróg o zupełnie zniszczonym i zużytym pokładzie maja być na całej szerokości toru jezdnego ponownie wyszutrowane, Tłuczkami lub wedle możności walcem ubite i piaskiem wysypane. Istniejące mosty i przepusty mają być w razie potrzeby odpowiednio naprawione, by bezpieczeństwo komunikacyi ciężarowej było zapewnione. Wszystkie wyżej przytoczone roboty wykonane zostaną wyłącznie własnemi siłami odnośnych gmin. Aby było możliwem rozpoczęcie napraw drogowych z nadejściem cieplejszej pory wiosennej, musi być potrzebny szuter natychmiast przygotowany. Wymienione powyżej roboty wykonane być muszą z cała starannością i sumiennością bezwarunkowo w ciągu bieżącego roku. C. i k. Komenda obwodu ustanowi inżyniera w celu udzielenia gminom pomocy i do nadzoru nad robotami. Inżynier ten będzie wszystkie drogi objeżdżał i o postępie robót c. i k. Komendę informował. Podział robót ma w ten sposób nastąpić, że każda podległa gminie wieś ma obowiązek na swojem terytoryum na wstępie wskazane drogi dokładnie w sposób wyżej podany naprawić. Wzywam zatem jak najostrzej wszystkich pp. Wójtów, by pod osobistą odpowiedzialnością pouczyli wszystkich podwładnych sobie sołtysów o zarządzonych naprawach, poczynili wszystkie potrzebne przygotowania i usilnie się starali by roboty jaknajrychlej rozpoczęte być mogły. W razie niewykonania polecenia będą winni do surowej odpowiedzialności pociągnięci. C. i k. Żandarmerya ma obowiązek przy sposobności obchodów służbowych dopilnować wykonywania wymienionych robót i zwracać uwagę na to, by po nagłych deszczach i t. p. powstałe uszkodzenia natychmiast bez osobnego wezwania były bezzwłocznie naprawione. Powtarzam jeszcze raz, że naprawa i stałe utrzymywanie dróg gminnych wykonane być musi bezpłatnie (szarwarkiem), że zatem za roboty te gminy żadnych wynagrodzeń nie otrzymają. Przy tych robotach udzielę gminom wedle możności pomocy.

 Komendant Pilicy doglądać będzie robót w obrębie gminy Kidów, Kroczyce, Pilica i Ogrodzieniec, komendant z Wolbromia roboty przy drogach w obrębie gmin Żarnowiec, Wolbrom i Jangrot, komendant z Klucz roboty przy drogach w obrębie gmin Rabsztyn, Bolesław i Sławków, zaś oficer stacyjny z Olkusza roboty w gminach Olkusz, Sułoszowa, Skała i Cianowice. Komendanci ci zdawać mi będą tygodniowe raporty i stawiać ewentualne wnioski. Drogi rządowe utrzymywane będą nadal przez organa c. i k. Komendy obwodu.

 A tak prace przy budowie drogi wspomina p.Izabella Smolska Celarska:

 Ja czepiałam się każdej pracy dostępnej dla dziewczyny, w polu czy w lesie, a gdy Austriacy rozpoczęli budowę drogi i ja ją budowałam od Pilicy do Dzwonowic. Pamiętam, gdy jako trzynastoletnia dziewczynka pierwszy raz dostałam ogromną i potwornie ciężką taczkę, którą z trudem obejmowałam rękami, przez złośliwość czy też głupotę rosłego chłopa z czubem naładowaną kamieniami i nie mogłam wyjechać z kamionki na szosę, już w pierwszej godzinie pracy miałam odparzone, z bąblami i zdartym naskórkiem, pokrwawione dłonie. Pamiętam trwogę, gdy przyjechał inżynier budujący ten odcinek nowej drogi od Pilicy przez Dzwonowice do Pradeł i zobaczywszy mnie przy tej taczce krzyczał na kierownika, jak można było przyjąć takie dziecko do tej roboty. A ja za wszelką cenę chciałam pracować i zarabiać aby pomóc Ojcu. Powiedziałam wtedy, że mam 16 lat, był to wiek od którego przyjmowano na szosę. Stary człowiek uśmiechnął się tylko i kazał mi dać lżejszą pracę, przy której pozostałam już do końca budowy.

 Oficerem stacyjnym a zarazem kierownikiem magazynów zbożowych i młynów monopolowych w Pilicy był Oblt. Dr. Jakób Ritter. W okolicy stacjonowały:

 Sierbowice:Polski oddział robotników cywilnych, Olkusz Nr. 2, którym dowodził budowniczy posp. ruszenia Jerzy Parthilla.

 Dzwonowice:Polski oddział robotników cywilnych, Olkusz Nr. 3, którym dowodził inżynier posp. ruszenia Edward Zwack.

 Owczarnia: Polski oddział robotników cywilnych, Olkusz. Nr. 11, którym dowodził Oberlt. Hugo Marie.

Rok 1917

Po zakończeniu działań wojennych ,w 1919 r., powołano gminną komisję drogową, która miała rozpocząć naprawę dróg w oparciu o tak zwany szarwark. Zaplanowano przywrócenie właściwej szerokości drogom trzeciorzędnym, zaoranym w części przez właścicieli sąsiednich pól. Dotyczyło to w szczególności dróg: Pilica - Dobra dł. 1km, Dobra-Przychody-2 km, Smoleń-Kąpiołki - 1,5 km, Pilica- Cisowa - 3 km, oraz Cisowa-Kąpiołki - 1 km. Dla budowy drugorzędnej drogi Pilica-Żarnowiec przygotowano również odgórnie rozkład szarwarków. W latach następnych przerwano roboty drogowe z powodu braku funduszów. W roku 1926 rozpoczęto naprawę dróg Pilica-Żarnowiec, Strzegowa-Kąpiołki i Pilica-Kwaśniów przez Złożeniec. W tym samym roku rada gminna zakwalifikowała do sieci dróg gminnych, drogi Pilica-Złożeniec dł. 6 km, Pilica - Giebło-Siamoszyce- 4 km, Pilica -Dobra-Przychody- 5km, Pilica -Kleszczowa - 6 km, ten ostatni odcinek był zarazem drogą wojewódzką, Pilica-Ryczów 1km, oraz 2 inne odcinki łączące poszczególne wsie między sobą. W roku 1927 naprawiono drogi Owczarnia-Giebło, Pilica-Przychody, Pilica-Udórz, Pilica- Kwaśniów i Strzegowa-Kleszczowa. Powiatowy Zarząd Dróg dostarczał walec i opłacał drogomistrza, którym od lipca 1926 r. był Wacław Chmielewski a gmina finansowała pozyskanie i transport kamienia z okolicznych wapienników.

Sieć drogowa w latach trzydziestych XX wieku

 Koniec lat 40. XX wieku. Droga do Wolbromia.

 Poczatek lat 50-tych XX wieku. Droga Pilica-Dzwonowice

* rubli srebrem

 Powrót do spisu treści ↑

Rynek

Kształt pilickiego rynku niemal nie zmienił się od czasu lokacji miasta na prawie magdeburskim, która nastąpiła pomiędzy 1384 a 1393 rokiem. Jego kształt wynika w sposób bezpośredni z miejsca jego lokacji. Zachował się średniowieczny układ głównych traktów komunikacyjnych. Z rynku wychodziły wówczas drogi w kierunku Żarnowca,Lelowa,Krakowa i Sławkowa dając początek dzisiejszym ulicom, kolejno:Żarnowieckiej, 3 Maja, Markowskiej i Krakowskiej. Kolejny trakt,wychodzący z rynku koło kościoła parafialnego, dzisiejszą ulicą Partyzantów i biegnący przez Giebło w kierunku Żarek i Częstochowy, z odnogą w kierunku Ogrodzieńca,nie zachował się w swoim pierwotnym przebiegu. Przy lokacji wytyczono działki o nieznanej dzisiaj szerokości, która możemy jednak oszacować na podstawie pewnych zachowanych budynków, i o głębokości 1 sznura [1 sznur = 150 stóp x ok.0,30 m = ok.45 m]. Za działkami siedliskowymi wytyczono prawdopodobnie w osobnych rzędach tak zwane ogrody. Dokładne granice i zasady tego rozmierzenia są dzisiaj niemożliwe do odtworzenia ze względu na późniejsze łączenia działek i włączanie do zabudowy ogrodów. Wytyczony rynek miał kształt zbliżony do trapezu o wymiarach:

  • Pierzeja południowa 2 i 2/3 sznura [ 400 stóp]

  • Pierzeja północna 2 i 1/3 sznura [ 350 stóp]

  • Pierzeja zachodnia 2 sznury [300 stóp]

Wiemy, że na rynku od średniowiecza do czasach nowożytnych mieściły się różne obiekty miejskie takie jak ratusz, pomieszczenie na wagę miejską i wzorce miar, komora do postrzygania sukna, jatki rzeźnicze, kramy piekarskie i szewskie, skład sukienniczy,dom handlowy, studnia i zbiornik na wodę. Wiadomo,że przy dzisiejszej ul. Krakowskiej zabudowania kończyły się przy kościółku św.Jerzego, który wraz z przytułkiem, jak to było w ówczesnym zwyczaju, powstał już poza granicami miasteczka. Czarnym dniem w dziejach rynku i miasteczka był 12 września 1657 kiedy to Szwedzi spalili 80 domów w rynku i w przyległych ulicach a dwanaście kolejnych rozebrali zabierając pozyskane drewno do pałacu, który wówczas opanowali. Wespazjan Kochowski w „Historii panowania Jana Kazimierza” zanotował: ... miasta Żywiec,Zakliczyn i Pilica,z rozkazu Pawła Wurtza spalone i zrabowane... Zniszczony został wówczas budynek ratusza, który według dawnych opisów miasta był siedzibą lokalnej władzy. Opisy te określają go mianem ratusza co należy rozumieć jako siedzibę władz miejskich a nie jako dosyć charakterystyczny w potocznym mniemaniu typ budynku. Nie zachowała się nie tylko jakakolwiek ikonografia ale nawet opis przybliżający wygląd nadziemnej konstrukcji tej budowli. W 2001 roku na pilickim rynku przeprowadzono badania archeologiczne, w trakcie których odkryto pod nawierzchnią rynku ślady niewielkiego budynku, najprawdopodobniej wspomnianej siedziby władz miejskich. Śladem tego obiektu są relikty fundamentów, których zarys utrwalono na nawierzchni. Jezdnia wokół rynku i początkowe odcinki ulic były, jak się wydaje, wykładane drewnianymi balami dla umożliwienia przejazdu co było w późnym średniowieczu powszechnie stosowana praktyką. Nie ma na to bezpośrednich dowodów jednak stwierdzone w 1971r. pozostałości drewnianej nawierzchni wychodzącej z rynku ulicy Krakowskiej,leżące 2 metry pod dzisiejszą nawierzchnią, przemawiają za takim rozwiązaniem. Przy wylotach ulic stały drewniane bramy ,przy których pobierano cło lub myto. Pilica nie posiadała murów miejskich. Być może istniały jakieś proste ziemne umocnienia wykorzystujące i uzupełniające naturalne warunki obronne stworzone przez koryta cieków wodnych i bagnisty teren. Po najeździe szwedzkim w zabudowie rynku i całego miasteczka przeważały ziemianki i prowizoryczne chałupy budowane z resztek drewna i z chrustu oblepianego gliną. W roku 1790 ilość domów przy rynku wynosiła 37, w tym 13 zamieszkałych przez chrześcijan a w rok później 9 chrześcijańskich i 28 żydowskich i zbliżona ilość działek dotrwała do naszych czasów. Od roku 1822 tylko jeden na 37 domów w rynku był własnością chrześcijańską. Początkowo mieszkańcy nowo założonego miasta korzystali z wody pobieranej bezpośrednio z rzeki. Pierwszy komunalny zbiornik wody powstał już za czasów słynącego z gospodarności kasztelana Stanisława Warszyckiego. Woda użytkowa i pożarowa doprowadzane miały być drewnianymi rurami ze źródeł pod Czarnym Lasem. Doprowadzanie wody ze źródeł Pilicy wydaje się mało realnym ze względu na odległość i wynikającą z niej wymaganą różnicę poziomów pomiędzy ujęciem a rynkiem. Być może więc powstanie pierwszego wodociągu należy łączyć ze zbudowaniem w tym czasie grobli piętrzącej pilicki staw. Przypuszczam,że w pobliżu rynku znajdował się wykopany w ziemi i wyłożony kamieniami zbiornik wody pożarowej do którego wlewała się bieżąca woda używana do celów spożywczych a jej nadmiar odprowadzany był do rzeki. być może rowem wzdłuż dzisiejszej ulica Markowskiej. Lokalizacja tego pierwszego zbiornika jest nieznana i wcale nie musi się ona pokrywać z położeniem późniejszej studni. W czasie robót kanalizacyjnych w 1973 w ul.Krakowskiej odkryto pod nawierzchnią drewniane rury wodociągowe co sugeruje,że cała instalacja została ułożona w ziemi dla zabezpieczenia jej przed zamarzaniem. Na początku XIX wieku kosztem 1.200 zł wystawiono na rynku studnię, ale ta wysychała i w 1823 r. podczas pożaru spłonęło 5 zabudowań, w tym dom zajezdny Teodory Kownackiej.ponieważ zabrakło wody do gaszenia. W roku następnym na środku rynku mieścił się zbiornik, do którego doprowadzono wodę drewnianymi rurami ze źródeł pod Czarnym Lasem.  W tym samym roku powstał plan i kosztorys nowej studni jednak w kolejnym roku ławnicy piliccy odrzucili ten plan jako nieużyteczny. Postanowiono wrócić do wypróbowanej metody sprowadzania do rynku rurami. W miejsce studni ławnicy zaproponowali wybudowanie na rynku fontanny, na koszt mieszkańców i dziedzica. Do realizacji tego pomysłu nie doszło. W latach 1826 i 1830 miały miejsce kolejne pożary. Z pisma naczelnika powiatu,z roku 1847 wynika,że w tym czasie pojawiło się pierwsze oświetlenie uliczne: W mieście Pilica ze względu na ludność i ruch handlowy oraz istotną potrzebę zaprowadza 5 latarń...Można przypuszczać,że przede wszystkim oświetlono rynek. W 1856 burmistrz Dowbór pisał do Rządu Gubernialnego skarżąc się na brak zainteresowania dziedzica Moesa, stanem ulic w miasteczku: W rynku parę sążni wybrukowali właściciele ale nie prowadzą tej akcji dalej i wszystko zaszło błotem. Obecny właściciel Moes ,polecił przeprowadzenie tych robót swej administracji ,ale sam mieszka w swych dobrach i zarządzenie pozostaje bez skutku... Pilica,mimo,że okręgowa i znaczne korzyści właścicielowi przynosi,nie wiem skutkiem czego dotąd została pozbawiona opieki władz i gnije w błocie...Kolejne pożary obejmujące rynek miały miejsce w latach 1857 i 1862. Po powstaniu styczniowym inicjatorem wybrukowania rynku i posadzenia na nim drzew był Ludwik Jurkowski, który był właścicielem jednego z domów w rynku. Funkcjonowały w nim hotel, kasyno i restauracja. W 1865 r. pożar, który wybuchł w piekarni wojskowej mieszczącej się nad rzeką, ogarnął ul. Krakowską i przeniósł się na wschodnią i południowa część rynku pochłaniając 44 domy w miasteczku a wśród nich budynki w rynku wraz z towarami w sklepach. We wrześniu tego roku gubernator cywilny Guberni Radomskiej po zapoznaniu się na miejscu ze stanem zaopatrzenia w wodę polecił naczelnikowi wojennemu powiatu, aby ten zmusił dziedzica do budowy wodozbiorni . Budowa ruszyła i w rok później wodociąg w mieście Pilicy został wykonany a na rynku pojawił się nowy zbiornik wody. Kolejny pożar miał miejsce w roku 1876. ...wybuchnął ogień przy ulicy Żarnowieckiej ,jak się na to ogólnie zgadzają,w olearni Arona Bankera ...ogarnął w kilka chwil naraz przyległe domy skąd szerząc się coraz więcej z przerażającą szybkością rozlał potoki płomienia w trzy ulice a nawet wdarł się pomiędzy murowane kamienice w rynku,zagrażając całemu miasteczku zagładą... Ofiarą pożaru padło oświetlenie co odnotował korespondent gazety kieleckiej który pisał: ...sam pamiętam Pilicę wybrukowaną,latarniami oświetloną... W dwa lata później ...pożar wynikł w dniu 27 lipca o godzinie 5 i 1/2 wieczorem z taka gwałtownością,że w przeciągu kilkunastu minut ogarnął całą połać domów od ulicy Krakowskiej przez Rynek,ulice Kościelną i zatrzymał się dopiero obok poczty wprost kościoła... Spłonęło ponad 50 zabudowań oraz przytułek dla starców. W wyniku kolejnych kataklizmów rynek przez dziesiątki lat nie był reprezentacyjnym miejscem miasteczka. W roku 1874 korespondent „Gazety Kieleckiej” zanotował : ...obszerny, czworokątny rynek, zabudowany z małymi wyjątkami piętrowymi kamieniczkami, w środku z wodotryskiem wybudowanym przez Moesa, zamiast być zdobnym w skwery i chodniki, oszpecony budami i kramami cuchnącymi. [...] ulice wąskie, błotniste, pełne dziur i wybojów, świecą w niejednym miejscu pustymi placami albo co gorsza chlewami, kloakami i śmietnikami, frontem do przechodnia...Po serii pożarów, przez ostatnie ćwierćwiecze XIX wieku, trwała odbudowa domów w rynku. Stawiano najczęściej domy murowane,piętrowe, z półokrągłymi bramami, które w zbliżonej formie dotrwały do czasów współczesnych jednak były to często budynki o konstrukcji mieszanej kamienno-drewnianej. W latach 1901-1904 zostały wybudowane drewniane kramy popularnie zwane „Sukiennicami”. W roku 1905 miał miejsce pożar zachodniej strony rynku i ulicy Różanej. Zagrożony był kościół parafialny. Działania wojenne jesienią 1914 roku spowodowały zniszczenia kilku domów w północnej pierzei rynku. W roku 1918 miasto podpisało umowę z prywatną elektrownia inż.Bróga a obejmowała ona między innymi zainstalowanie ośmiu latarń,wśród których na pewno było kilka oświetlających rynek. Do 1926 roku co wtorek na rynku odbywały się targi artykułów spożywczych i codziennego użytku. Dopiero w 1927 roku wszystkie budynki w rynku, prócz jednego były już murowane. Rynek bez większych zmian przetrwał okres okupacji. Był jedynie miejscem kilku dramatycznych wydarzeń takich jak egzekucja czy wykonanie wyroków na konfidentach. 5.09 1939 za to,ze wyjrzała z bramy własnego domu podczas pierwszej pacyfikacji zastrzelona została Katarzyna Latacz. 4 marca 1942 w odwecie za zastrzelenie dwóch granatowych policjantów rozstrzelano na rynku, przy wylocie ulicy Żarnowieckiej, 11 osób w tym 5 mieszkańców Pilicy, trzy osoby z Ogrodzieńca i trzy z Rokitna Szlacheckiego złapane podczas nielegalnego przekraczania granicy między rzesza a GG. Latem 1942 podczas próby wykonania wyroku na Piotrze Cieniu, który mieszkał w domu Kubiczków, doszło do strzelaniny z przebywającymi u konfident Niemcami. Patrol AK wycofał się. Pod koniec lipca 1942 Niemcy obstawili całą Pilicę i rozpoczęli likwidacje getta. Żydowscy policjanci wyprowadzali z domów całe rodziny i kierowali ich na rynek. Tam, po pewnym czasie, zajeżdżały furmanki, na które ładowano po kilkanaście osób. W tym czasie zarząd gminy żydowskiej wręczył podobno Niemcom kilka kilogramów złota i uzyskał odroczenie ostatecznej likwidacji getta. Wywieziono jednak ponad pięćset Żydów. Nocą, z 4 na 5 września Niemcy, razem z policją i junakami ze Służby Budowlanej powtórnie otoczyli Pilicę i rozpoczęli kolejną pacyfikację getta. Próbujących uciekać, oraz chorych i starców rozstrzeliwano na miejscu. Pozostałych sprowadzano na rynek. Część rozstrzelano za miastem a resztę wywieziono do Wolbromia.  4 grudnia 1942 roku, w dzień targowy w restauracji na rynku zastrzelony został wspomniany wyżej konfident Piotr Cień. 20 kwietnia l943 roku, w dzień targowy, BCh-owiec Edward Kazior ps. „Lot” wykonał na rynku wyrok na Aleksandrze Lataczu. 29 Sierpień 1943 w cukierence Barbary Świerczynówny rozbrojono konfidenta Stanisława Pasierba, który podczas ucieczki został zastrzelony w sąsiedniej bramie. W lokalu doszło do strzelaniny z przebywającym tam w cywilu granatowym policjantem Szawkało. W październiku 1944r. Partyzanci BCh spalili na rynku akta urzędu gminnego, stanowiące dokumentację wymiaru kontyngentów, ewidencji ludności, oraz spisu zwierząt. Nocą z 10 na 11 listopada 1944 w domu zajmowanym przez kierownika Arbeitsamtu Hołę aresztowani zostali rosyjski spadochroniarz Stanisław Schwallenberg (ps.”Skręt” i „Kusociński”) oraz ppor.Anatol Wnuk (ps.”Kot”) z AL. Sprawa ta do dzisiaj nie została wyjaśniona i nadal budzi emocje. 

W 1947 roku wykonano doraźne remonty nawierzchni na rynku,na którym,podobnie jak i na ulicach:...nawierzchnia składała się z kocich łbów wyślizganych i wyjeżdżonych przez ludzi i pojazdy, a poza tym rynek przedstawiał brud, błoto po kostki i smród...Tzw. „kocie łby", tworzył uwałowany kamień wapienny co latem powodowało wznoszenie się tumanów kurzu a podczas opadów powstawanie kałuży i błota. W planie na rok 1950 przewidziano położenie 1500 m2 nawierzchni z kostki na rynku jednak tego planu nie zrealizowano. W latach 1956-1969 dokonano gruntownej przebudowy rynku-skanalizowano domy, wymieniono nawierzchnię na nowe „kocie łby”,położono asfaltowe jezdnie wokół płyty i wybudowano szalety. Na rynku ustawiono obelisk ku czci ofiar II wojny światowej przebudowano studnię i ustawiono dzwon.Wokół płyty rynku posadzono drzewa. W latach powojennych na rynku pojawiły się stopniowo, dwa GS-owskie sklepy spożywcze, sklep nabiałowy pilickiej mleczarni, apteka, sklepy żelazny, telewizyjny, chemiczny, AGD, sklep warzywny, dwa bary i poczta. Od początku lat 90-tych nastąpił wyraźny wzrost ilości punktów handlowych. Kolejnej przebudowy rynku dokonano w latach 2001-2003 roku nadając mu obecny wygląd. Utworzono miejsca parkingowe, wymieniono nawierzchnię ciągów pieszych na płycie rynku na kostkę, pozostawiając w pozostałych miejscach nawierzchnię kamienną, zaznaczono zarys murów dawnego ratusza miejskiego,wykonano zadaszenie studni,wycięto większość starych drzew, ustawiono nowe ławki,zegar i latarnie. Podczas przeprowadzonych wówczas badań archeologicznych stwierdzono wówczas,że pierwotny poziom rynku średniowiecznego znajdował się około 1 metr niżej poziomu dzisiejszego co wynika z głębokości posadowienia fundamentów ratusza oraz poziomu posadzki jego II fazy budowlanej. Znaleziono przy tej okazji dwa miedziane grosze koronne,z których pierwszy jest nieczytelny a drugi, Stanisława Augusta Poniatowskiego, pochodzi z 1795 roku. W nawarstwieniach widoczne były

  • warstwa bruku współczesnego (tego który znajdował się na rynku jeszcze kilka lat temu- „kocie łby”),

  • warstwa piasku (być może z czasów remontu rynku przeprowadzonego w latach 50. i 60. XX wieku),

  • warstwa kamieni/gruzu (bruk sprzed lat 50.XX w., a po 1864 roku),

  • ciemna warstwa z resztkami drewna ( przed II połową XIX w.),

  • warstwa ziemi z poziomami zadeptania (przed XVIII w.?),

  • ciemna warstwa (późnośredniowieczna?-XV/XVI w.?),

  • calec (czyli warstwa nie naruszona przez człowieka- przed II połową XIV wieku).

W nawarstwieniach odkryto ceramikę od XV do XX wieku, fragmenty kafli piecowych oraz zabytki metalowe (ćwieki, gwoździe, podkówki do obcasa, nożyk).

 Powrót do spisu treści ↑

 

Ulice

Od początku XVIII wieku miasteczko zaczęło rozrastać się poza pierwotne granice. W roku 1700 miecznik łęczycki Stanisław Warszycki, wnuk słynnego kasztelana, zakupił dwa place i przeznaczył je dla kantora i organisty kolegiaty dając początek zabudowy pomiędzy dzisiejszymi ulicami Księżną,Senatorską i Krakowską. W 1745 Maria z Wesslów Sobieska zakupiła w tym rejonie, dla kustosza kolegiaty ks.Jana Górskiego, dom przy ulicy Dwornej wraz z gruntem zwanym Łaganowski. W roku 1755 Teodor Wessel wystawił dom o 4 izbach przy ul.Krakowskiej i zapisał go swojemu stolarzowi Antoniemu Lintnerowi. Początkowo tereny przy dzisiejszych ulicach Księżej i Senatorskiej nie należały jednak do miasta a zamieszkujący w tej okolicy nie podlegali prawu miejskiemu i zwolnieni byli od świadczeń na rzecz miasteczka. W 1812 roku rząd pruski kazał włączyć te tereny do miasta. W roku 1731 Maria z Wesslów Sobieska wydaje dla miasteczka przepisy regulujące między innymi utrzymanie czystości na ulicach,za co odpowiedzialnym został zarząd miasta oraz mieszkańcy:

...wszelkie zaś starania około reperacji miasta ,domów,piwnic,dróg ,ulic,kramów i parkanów urząd przestrzegać będzie zarówno w mieście jaki na przedmieściach ..tudzież czystość wszelka w mieście i ulicach aby zachowana była ,aby każdy przed swoim domostwem chędożył ulice...

Wraz z finansowymi problemami kolejnego właściciela,Teodora Wessla,nastały trudne czasy dla utrzymania pilickiej infrastruktury komunalnej. W roku 1791 w miasteczku stało: 37 domów w rynku, 9 domów wraz z pałacem i dworkiem Wesslów przy ulicy Senatorskiej, 20 na Księżnej,20 na Krakowskiej, 67 przy Lelowskiej,17 przy Żarnowieckiej,12 przy Markowskiej,26 przy innych uliczkach i 17 budynków na gruntach oficjalskich. W roku 1819 jedynie 47 domów na 221 zawierało w sobie kamień i cegłę jako budulec. 31 domów stało w rynku. W lipcu roku 1823 spłonęło 5 domów a kolejne pożary w latach 1826 i1830 strawiły po kilka budynków .W 1834 roku pisano, że :

...ani budowle miejskie, ani niwelacja ulic i wybrukowanie jest niemożliwe...

a przyczyną był brak planów. Warunki naturalne wpływały znacząco na stan ulic miasteczka:

Pilica leży nad rzeką ,wokoło otoczona jest górami. Ścieki wód z tych gór w czasie deszczu nie mogą być odprowadzone do rzeki ,bo ta dla widoków gospodarczych wzniesiona jest do pewnej wysokości ,tak że o kilka metrów wyżej rynku i ulic płynie .Domy mieszkalne głownie w ulicy Krakowskiej i Żarnowieckiej od starości w ziemie wklęsły tak dalece,że do niektórych woda z dachów na te ulice spadająca, odpływu nie mająca,ze smrodliwymi gnojami i błotami zmieszana oknami wchodzi. Podobny nieporządek najdotkliwsze wywiera skutki na zdrowie ludzkie ,zwłaszcza tu w Pilicy ,gdzie tak nie stojące ale że tak powiem pływające po błocie chaty są żydostwem przepełnione. Co przy panującej teraz cholerze ,szczególnie powinno zwrócić uwagę rządu ,ile że pomiędzy ochronnymi środkami przeciw zarazie, pierwszym...[1837]

Osuszenia i wybrukowania jednak nie dokonano z powodu braku funduszy na poważniejsze prace i bezsens działań doraźnych:

Ulica Lelowska jest tak niska iż wybrukowanie jej zawsze będzie niszczone wodami. [1839]

W roku 1840 stało w Pilicy 211 budynków. W roku 1842 dziedziczka Józefa Skorupkowa otrzymała nakaz wybrukowania ulic jednak nie został on wykonany. Z pisma naczelnika powiatu,z roku 1847 wynika,że w tym czasie pojawiło się pierwsze oświetlenie uliczne:

W mieście Pilica ze względu na ludność i ruch handlowy oraz istotną potrzebę zaprowadza 5 latarń...

Nie zachowały się wprawdzie żadne bezpośrednie informacje o zrealizowaniu tego zamierzenia jednak w marcu 1876 Bolesław Hubicki pisał:

...sam pamiętam Pilicę wybrukowaną,latarniami oświetloną...

W 1856 burmistrz Dowbór pisał zawiadomienia do Rządu Gubernialnego skarżąc się na brak zainteresowania dziedzica ,C.A. Moesa,stanem ulic w miasteczku:

W rynku parę sążni wybrukowali właściciele ale nie prowadzą tej akcji dalej i wszystko zaszło błotem. Obecny właściciel Moes ,polecił przeprowadzenie tych robót swej administracji ,ale sam mieszka w swych dobrach i zarządzenie pozostaje bez skutku. Tylko ulicę Krakowską wysypano żwirem zamiast trotuaru,bez planu i porozumienia się z magistratem. Sprawa nie cierpi zwłoki,bowiem już wszystkie miasta prywatne,jak Szczekociny, Pińczów i Chmielnik przez właścicieli sa wybrukowane .Tylko Pilica ,mimo,ze okręgowa i znaczne korzyści właścicielowi przynosi,nie wiem skutkiem czego dotąd została pozbawiona opieki władz i gnije w błocie. Tym bardziej,że w dolinie wielkiej zbudowana ,skąd zawsze najpierw okropne cholery i rozmaite choroby gubią mieszkańców. Nie mogę już dłużej na to być obojętnym .

Przez kilka kolejnych lat trwała wymiana korespondencji. W roku 1857 RGR wysłał pismo do naczelnika powiatu grożąc usunięciem ze stanowiska w przypadku niepodjęcia konkretnych działań administracyjnych w ciągu 30 dni. W latach 1857 i 1862 spłonęło po kilka budynków.W sierpniu 1862 roku Moes zobowiązał się do wybrukowania ulic i rynku i do 1864 wybrukowany został rynek i jedna ulica. Prawdopodobnie wybrukowany został jedynie pas drogi wokół rynku a jego środek tonął w błocie, mierzwie i kałużach. Boczne ulice pozostawały: wąskie bez chodników ,wyłożone drewnianymi balami. Całość robót miała kosztować 2000rs a roczne utrzymanie nawierzchni utrzymanie 100rs. W roku 1865 Pilica liczyła 230 budynków w tym 40 murowanych. W tym samym roku pożar,który wybuchł w piekarni wojskowej mieszczącej nad rzeka w ciągu dwóch godzin zniszczył 44 domy na ul. Krakowskiej oraz budynki wraz z towarami w sklepach na wschodniej i południowej pierzei rynku. W roku 1873 w miasteczku stało 232 domy w tym 38 murowanych.

...Wogóle budynki tutejsze stawiane z wapienia ,z rzadkim wyjątkiem z cegły,a po największej części z drzewa są to niesamowite budy;nie znam ani jednego pomieszkania któreby przedstawiało wykończenia a o wygodzie ,rozkładzie,a cóż dopiero o jakim takim konforcie nawet wspomnieć nie warto ...[1874]

Trudno dzisiaj wyrokować jaka była przyczyna tego,że w kilka lat po przeprowadzonych pracach stan nawierzchni przedstawiał się tragicznie

....ulice wąskie, błotniste, pełne dziur i wybojów, świecą w niejednym miejscu pustymi placami albo co gorsza chlewami, kloakami i śmietnikami, frontem do przechodnia wystawionemi... [1874]

...ale stare niechlujstwo i zaniedbania wszelkiego porządku pozostało in status quo. Ulice pełne dziur,wybojów i nieczystości. Obok mojego mieszkania ,w jednej z najwięcej uczęszczanych ulic,sąsiad urządził sobie dół napełniony gnojówką przerażająca woń roznoszącej a odgrodzony od ulicy opłotkiem z suchych jak słoma patyków;naprzeciw wznoszą się kupy ziemi i śmieci niczem niezasłonięte, na których odbywa się tu bez żadnej żeny ,wiele rzeczy które dla publicznej przyzwoitości winy być zakryte... [1875]

W kolejnych relacjach z Pilicy obraz miejscowości nie zmienia się:

... Błota mamy po za kostki,nieczystości i wszelkiego rodzaju nawozów do niezniesienia,a jednakże Pilica,jak mnie jeden z kompetentnych urzędników poinformował ma do 6000 rubli rocznego dochodu. Ileż to ulepszeń możnaby za te pieniądze wprowadzić-wszak ja sam pamiętam Pilicę wybrukowana ,a nawet latarniami oświetloną;dziś ślady bruku zostały ,a miasteczko oświetlają tylko w Sobotę ....szabasówki.. [1876]

Rok 1876 przyniósł pożar,który niemal doszczętnie zniszczył zabudowę miasteczka:

Główny ten kataklizm poprzedził w dniu 19 b.m. wstęp do dramatu,pożar siedmiu domków spalonych na przedmieściu Biskupice pod klasztorem OO.Reformatów. Nazajutrz,w dzień niedzielny nie długo po nabożeństwie wybuchnął ogień przy ulicy Żarnowieckiej ,jak się na to ogólnie zgadzają,w olearni Arona Bankera, dotykającej jeszcze jakiejś stodółki ,śród nawalnie nagromadzonych domów,domków,bud i przystawek drewnianych. Śród panującej posuchy wybuchły ogień pomiędzy ścieśnioną masą zabudowań ,ogarnął w kilka chwil naraz przyległe domy skąd szerząc się coraz więcej z przerażającą szybkością rozlał potoki płomienia w w trzy ulice a nawet wdarł się pomiędzy murowane kamienice w rynku,zagrażając całemu miasteczku zagładą. Istne mrowisko domków zwarte między temi ulicami,o liczbie których mieszkając tu od lat siedmiu nie miałem nawet wyobrażenia wrzało falami płomieni..w ciągu niespełna trzech godzin spaliło się przeszło 200 zabudowań a 140 przeszło rodzin żydowskich i 71 katolickich naraz dach i mienie swoje straciło [1876]

Odbudowa trwała wiele lat. W latach 1876-77 powiatowy wydział architektury w Olkuszu opracował plany dla 33 domów,które miały stanąć przy ulicach lelowskiej i Żarnowieckiej.

Rok dobiega jak po siódmej,najdotkliwszej pogorzeli,a dotąd nic tu nie uprzątnięto,nic niezmieniono - sterczą kominy, walają się porozrzucane gruzy, rażą widokiem zgliszcza a lochy z poniszczonych piwnic wyzieraja zponad przechodnich ulic. Stary bruk wyszczerbił się ,a chodniki -jakiż ich stan - niedość że uczą gimnastyki ,ale po największej części są zbiorowiskiem śmieci;z każdego podwórza sączą się bezustannie płynne odchody w zamulone ,kiedyś noszące nazwisko rynsztoków ścieki. Wszędzie zaniedbanie,niechlujstwo i nieporządek,cechujące tak dobrze starozakonny proletarjat i naszych włościan,dziś sterujących po większej części naszemi osadami...W odbudowaniu się Pilicy ,bardzo mały jest postęp,zaledwie pięć dość kształtnych murowanych domów podnosi się na zeszłorocznych rumowiskach,chociaż bardzo wiele w ciągu zimy przysposobiono materyjałów. [1877]

...w samej Pilicy podniosło się z gruzów przeszło dwadzieścia bardzo porządnych domów murowanych krytych albo blachą albo smołowcem przytem rozszerzono ulice główną , przeprowadzono gdzie wypadało przecznice,słowem nakreślono nowy plan dla części tej roku zeszłego pożar nawiedził-a tem samem zabezpieczono cała osadę najgorzej zabudowana od przerzucania się pożarów na skupione jak były dawniej siedziby...[1877]

...chociaż poprawić możnaby drogę do kościoła, szkoły, apteki i wójtostwa. Do gminy prowadzi istny kanał cuchnący ,przerżnięty rzeczka, spadzisty,pełen wybojów,żadnego chodnika i chwiejna kładka. Kupy kamieni,cegły,stosy drzewa przygotowane po pogorzeli leżą po ulicach,ale nikt nie buduje... wyboje, dziury, połamane wozy, tłukące się konie i przeklinający furmani... [1878]

w dwa lata później kolejny pożar spowodował olbrzymie starty w zabudowie:

...pożar wynikł w dniu 27 lipca o godzinie 5 i 1/2 wieczorem z taka gwałtownością,że w przeciągu kilkunastu minut ogarnął całą połać domów od ulicy Krakowskiej przez Rynek,ulice Kościelną i zatrzymał się dopiero obok poczty wprost kościoła... [1878]

i znowu przez wiele lat stan ulic i zabudowy pozostawiał wiele do życzenia:

...w samej osadzie Pilica ,jak dawniej tak i teraz jeszcze więcej niedbalstwo i niechlujstwo wzrasta do niebywałych rozmiarów,wszędzie po ulicach,po wrzekomych trotuarach pełnych wybojów,w podórkach,sieniach, przejściach a nawet mieszkaniach,gruzy,ruiny,śmieci,nieczystości,ścielą bujne zarody chorób...[1884]

Pod koniec XIX wieku istniały ulice Żarnowiecka,Lelowska i Krakowska oraz boczne uliczki- Senatorska, Kościelna [obecnie ul.Księżna],Markowska, Zarzeczna [obecnie ul.Armii Krajowej ] Bóżnicza [obecnie ul. Krótka], Kahalna [obecnie ul. Łazienna] ,Wysoka [obecnie ul. Wolności], ul.Niska [obecnie ul.Czaplicowej ] i Reformacka. W roku 1905 miał miejsce pożar zachodniej strony rynku ,który przeniósł się na ulicę Różaną zagrażając po drodze kościołowi parafialnemu.W latach 1920—1923 z funduszy kasy miejskiej ukończono budowę nowych mostów w miasteczku, założono świeżą nawierzchnię w ulicy Krakowskiej i wokół Domu Ludowego. W roku 1925 budowano dalsze mosty na rzece Pilicy i brukowano ulice, wyremontowano studnie miejskie oraz oddano do użytku nowy plac targowy przy drodze do Złożeńca. W roku 1927 Pilica liczyła 225 domów, w tym 135 murowanych,200 stodół i 95 stajen. Po II wojnie gruntownego remontu wymagały ulice i rynek. Priorytetowym zadaniem było położenie chodnika na ulicy Markowskiej ponieważ dojście z rynku do znajdujące się na niej zarządu gminy oznaczało marsz w błocie. Na odręcznym planie z roku 1935  [fot.] ul.Różana nosi nazwę ul.Oficjalna. 1 sierpnia 1949 GRN postanowiła wykonać prace, których kosztorys opiewał na sumę 3.906 zł. Do 22 lipca 1950 r. ułożono 500 mb. nowej nawierzchni ulic i wyremontowano kolejne 800 mb. Przy ulicach posadzono 200 drzewek.W dniu 11 marca 1950 r. GRN przeprowadziła zmianę nazw ulic w miasteczku. Ulicę Żarnowiecką poprzeczną pierwszą nazwano ulicą Wolności; ulicę Żarnowiecką poprzeczną drugą nazwano ul. Armii Czerwonej [obecnie ul.Czaplicowej ] ; ulicę Markowską poprzeczną -ul. Gen. K. Świerczewskiego [obecnie ul. Armii Krajowej]; ulicę Reformacką – ul.Wąską [obecnie ponownie ul.Reformacka ], ulicę Kahalną - ul. Łazienną; ul. Bóżniczą - ul. Krótką; ul. Do Czarnego Lasu- ul, 17 Stycznia; ul. Do Złożeńca - ul. Adama Mickiewicza; ul. Górka - ul. Tadeusza Kościuszki. W Emalierni i Wytłaczarni „Tytan" w Poznaniu zamówiono wykonanie tablic z nazwami ulic i z nowymi numerami domów.

 

 Powrót do spisu treści ↑

 

Ratusz i budowle komunalne

Nie zachowały się żadne dokumenty potwierdzające istnienie ratusza w Pilicy i przez dziesiątki lat jego istnienie było tematem hipotetycznych rozważań. W materiałach źródłowych pojawiały się wzmianki o tym, że w XIV wieku planowano budowę ratusza jednak zrealizowanie tego zamierzenia nie zostało potwierdzone w żadnych dokumentach lub na planach. Dopiero podczas prowadzonych na rynku prac remontowych archeolodzy w południowej części rynku natknęli się na mur. Okazało się, że jest to najprawdopodobniej relikt ratusza. Budowla pochodzić miała  z XVI lub z XVII wieku. Badania przeprowadzone w roku 2013 ujawniły  że pod ujawnionymi wcześniej reliktami ratusza w formie murowanej znajdują się  elementy starszej budowli, która stała w tym miejscu. Są to relikty zwęglonych belek oraz bryły przepalonej gliny z odciskami dranic i belek, która pochodzi zapewne z wylepiania ścian lub stropu budowli. Była to zapewne datowana na wiek XV lub początki wieku XVI budowla drewniana na planie czworoboku z podpiwniczeniem.  na szczątkach pierwotnego obiektu stanął kolejny, o wymiarach 10,4 x 6,4m.Fundamenty tej budowli zostały wzniesione z łamanego kamienia wapiennego zalewanego zaprawą glinianą. Podpiwniczony budynek zawierał pomieszczenie o wymiarach wewnętrznych ok. 4,8 x 2,0m do którego przylegała sala o wymiarach: 6,4 x 4,4m. Być może do południowego pomieszczenia była dostawiona od wschodu niewielka budowla,nie można wykluczyc,że  w typie wieżowym, jednak stopień destrukcji tej części budowli uniemożliwia jednoznaczne stwierdzenie tego faktu.

Pierwszą potwierdzona w źródłach informacją dotycząca ratusza jest wiadomość o tym,że w nocy z 1 na 2 listopada 1655r. Szwedzi

 80 domów tak w rynku jako i w ulicach spalili, a 12 domów opanowawszy zamek rozebrali i do zamku pozabierali,pozostały tylko gołe place.

Wśród zniszczonych  budynków był ratusz,który spłonął wraz  z dokumentami. Spalony został miedzy innymi akt lokacyjny Pilicy. Dla miasteczka nastały ciężkie czasy. Wyniki prac archeologicznych przeprowadzonych w 2013 roku przez  Zespół Badań Konserwatorskich z Lutomierska sugerują, że wbrew dotychczas panującej opinii, rok 1655 nie był kresem istnienia pilickiego ratusza. Na miejscu zniszczonego budynku stanął mniejszy, podpiwniczony obiekt zbudowany z kamienia łamanego. Budynek zawierał jedynie jedną salę o wymiarach zewnętrznych rzędu 6,6 x 5,2m. Na obecnym etapie badań nie udało się stwierdzić czy budowla była parterowa. Nie można wykluczyć istnienia piętra o drewnianej konstrukcji. Stwierdzono istnienie na tym etapie po stronie południowej wieży z arkadowymi podcieniami i wejściem od strony południowej. Całkowita długość budowli wynosiła około 11,4 metrów przy szerokości do 6,6m. W takiej bryle Ratusz dotrwał do czasu jego rozebrania.Materiały archeologiczne sugerują,że  nastąpiło to zapewne dopiero w wieku XVIII.

 W 1821 r. izba sądowa mieściła się w domu dworskim zwany ratuszem a kancelaria burmistrza zajmowała 2 stancje w rynku wynajmowane przez miasto za opłatą 250 złotych polskich rocznie. Nie było tam jednak wystarczająco dużo miejsca potrzebnego dla kasy ekonomicznej, urzędu burmistrza, urzędu stanu cywilnego, dystrybucji stempla, deputacji kwaterniczej i urzędu skarbowego a na dodatek pomieszczenia były wilgotne. Kancelaria pilickich burmistrzów, a następnie wójtów, wyposażona była bardzo skromnie. W 1824 r. znajdowały się w niej: szafa, krzyż, herb Królestwa, pieczęć Księstwa Warszawskiego, dzwonek, sikawki strażackie i lichtarz. W roku 1839

Pilica nie ma budynku na pomieszczenia urzędu miejskiego, ani też funduszów, których by odpowiednia kwota mogła być przeznaczona na lokal kancelarii.

Burmistrz Antoni Gnoiński wynajął:

dom z pięciu pomieszczeń składający się, z wszelkimi dogodnościami.. w położeniu nie dalej jak 120 kroków od rynku w ul. Lelowskiej pod numerem170 za złp 160...

 Doszło przy tym do konfliktu z komisarz obwodu olkuskiego,który

 za bytnością swoją w Pilicy kiedy o tem zamiarze oznajmiłem zakazał mi ustnie kancellaryję przenosić z przyczyn mi tego niewiadomych gdy więc obieranie lokalów na cel powyższy zawisa od burmistrza ,aby tylko swemu przeznaczeniu były odpowiednie.

 Burmistrz odwołał się do rządu gubernialnego. Wyposażenie urzędu nadal było ubogie. W roku 1845 składało się z herbu Królestwa Polskiego, z dwóch szaf na papiery i jednej na taryfy targowego, ze stołu drewnianego,10 stołków, dwóch latarń i dzwonka przy szkole miejskiej.

 W 1865 r. kancelaria magistratu znajdowała się w rynku, ale w czasie pożaru z 28/29 lipca spłonęła a uratowano tylko kasę miejską. Nowa kancelaria burmistrza, a następnie gminy, mieściła się na Zarzeczu. Według relacji z roku 1878 r. do urzędu gminy w Pilicy prowadził:

 ...istny kanał cuchnący, przerżnięty rzeczką, pełen wybojów, rodzaj chodnika z chwiejną kładką...

 ...utworzyło się błoto ogromne, do urzędu wójtowskiego tylko na szczudłach może się człowiek przeprawić...

 W 1899 r. wymieniono część gontów na dachu kancelarii gminnej a budynek został pobielony. Kosztem 122 rubli zreperowany został płot. Od 1903 roku urząd gminy przeniesiono do klasztoru oo. reformatów. Obiekt na Zarzeczu został sprzedany a pieniądze ze sprzedaży zasiliły fundusze na budowę nowego aresztu. W październiku 1915 r., urząd gminy przeniesiono z zabudowań klasztornych do wydzierżawionego domu przy ulicy Krakowskiej. W roku 1920 za pomieszczenia urzędu oraz posterunku policji płacono czynsz w wysokości 400 marek miesięcznie. 10 czerwca 1927 r. za 1.350 zł. zakupiono dla kancelarii pierwszą maszynę do pisania typu „Remington". W lipcu 1928 r. urząd gminy został przeniesiony do domu Edwarda Kwapisza przy ulicy Krakowskiej gdzie pozostał do wybuchu wojny. Płacono za ten lokal 1.000 zł czynszu rocznie. Po wyzwoleniu Pilicy urząd został znowu przeniesiony na Zarzecze, na ulice Markowską, do zabudowań Aleksandra Izaaka, który opuścił miasteczko przed nadejściem Rosjan. Na podstawie dekretu z 2 marca 1945 r. o majątkach opuszczonych i porzuconych dom mieszkalny i budynki po zakładzie powroźniczym znalazły się we władaniu Głównego Urzędu Tymczasowego Zarządu Państwowego, z którym urząd gminy zawarł umowę dzierżawy płacąc 2.400 zł miesięcznie. Nieruchomość obejmowała podwórze o pow. 600 m2 z zabudowaniami gospodarczymi i ogród o powierzchni 2.200 m2. Budynek miał kubaturę 1.458 nr i mieścił 6 izb na parterze i 8 na piętrze. Na początku 1945 r. urząd gminy posiadał 3 maszyny do pisania, ale 19 stycznia jedną z nich zabrali żołnierze rosyjscy. Wkrótce zakupiono 2 nowe maszyny. Starosta olkuski Stamirowski, wizytując zarząd gminy 3 czerwca 1948 r., polecił okratować okna w pokoju z kasą gminną oraz zakupić portrety dostojników państwowych i tablicę ogłoszeń urzędu gminy. 29 maja 1948 r. zarząd gminy wystosował prośbę do Regionalnej Dyrekcji Planowania Przestrzennego w Krakowie, o przekazanie obiektu na własność. Ogród wydzierżawiono sekretarzowi gminy, Władysławowi Kulce i innym pracownikom za 400 zł rocznie. 8 listopada 1948 r. zarząd gminy wystąpił o wywłaszczenie Izaaków i stał się właścicielem nieruchomości. Siedziba Urzędu Gminy spłonęła 23 lutego 1978 r. Do czasu wybudowania nowej siedziby wydziały Urzędu zajmowały pomieszczenia w kordegardzie przy bramie do parku pałacowego,w tzw.Agronomówce przy ul.żarnowieckiej oraz w budynku przy u.Senatorskiej.

 Ślad fundamentów ratusza oznaczony na płycie rynku

Dom Izaaków przy ul.Markowskiej. Po II wojnie światowej mieścił się w nim Urząd Gminy

 Budynek Urzędu Gminy po pożarze  23 lutego 1978r.

Budynek Urzędu Gminy po pożarze 23 lutego 1978r.

Budynek przy ul.Senatorskiej.

Kordegarda. (Stan z roku 2013)

Agronomówka. Fotografia wykonana po przebudowie na  siedzibę  ZUWiK

Obecna siedziba Urzędu Gminy przy ul.żarnowieckiej

 Powrót do spisu treści ↑

"Sukiennice"

Kiedyś pewien sędziwy przyjezdny, który odwiedził nasze miasteczko po latach, powiedział mi, że ludzie dzielą się na tych, którzy pamiętają „sukiennice” na pilickim rynku, tych, którzy skosztowali prawdziwych bajgieli od Majlocha i cała resztę ludzkości, której jest mu po prostu żal. Bajgieli próbowałem ale „sukiennic” nie pamiętam. Być może stały jednak jeszcze w 1973 r. kiedy po raz pierwszy byłem w Pilicy.

Sukiennice i Pilica ? Pilickie „Sukiennice” to budki handlowe na rynku, w których sprzedawano różne towary, głównie spożywcze. Pierwsze drewniane budki piekarskie stały na środku rynku. Nie ma żadnych informacji o czasie ich powstania i likwidacji. W roku 1858 zostały przeniesione bliżej trotuaru, na pusty plac Medrzyńskich. Ponownie pojawiły się w latach 1901-1904, postawione kosztem 1358 rubli i 21 kopiejek.

Przez wiele lat nie mogłem natrafić na żadną fotografię naszych „Sukiennic”. Po raz pierwszy zobaczyłem je na fotografii pilickiego rynku wykonanej w roku 1939. Potem ruszył „lawina”. Znalazła się nawet fotografia, na której zostały uwiecznione prawdopodobni po raz pierwszy a dokonał tego nie byle kto bo sam Aleksander Janowski. Posłużyła ona do zilustrowania jego cyklu jego artykułów zamieszczonych w tygodniku „Przyroda” w 1904 r.

Rynek jeszcze bez sukiennic. Fot. wykonana przed 1901 r.

Fotografia wykonana przez Aleksandra Janowskiego ok.1904 r.Widok z ulicy Żarnowieckiej w kierunku rynku.

W głębi, między zabudową ulicy widoczne sukiennice

Pilicki rynek w roku 1939

Rok 1965. Po lewej widoczna część sukiennic

W dzień targowy na pilickim rynku

Prawdopodobnie święto 1 Maja

W głębi sukienniece. Z lewej kiosk, który w tym samym miejscu stoi do dzisiaj.

 

 

Park miejski

Około roku 1939 utworzony został park miejski. Położony był przy ulicy Krakowskiej na terenie dzisiejszego „amfiteatru” oraz placu zabaw przy przedszkolu. Na zamieszczonym zdjęciu nr 1 widać w tle budynek stojący w miejscu dzisiejszego przedszkola. Po lewej, za płotem,biegnie ulica Senatorska. Zdjęciu nr 2 wykonane zostało z terenu dzisiejszego placu zabaw przy przedszkolu. W tle widać układ dróżek w części parku leżacej przy ul. Krakowskiej. W prawym górnym rogu przez drzewa prześwituje staw.

 

 

Powrót do spisu treści ↑