Klęska na Codrii Plonini

O Pilicy » Militaria » Klęska na Codrii Plonini

Każdy naród ma swoje święte bitwy, wokół krótych buduje swoją narodową tożsamość. My mamy Grunwald a Rumuni Codrii Plonini. Żeby ktoś mógł wygrać przegrać musi ktoś. W przypadku Codri Plonini nam przypadła rola pokonanego, nam -Polakom i nam-piliczanom!

W 1349 roku, po wyprawie zbrojnej, Kazimierz Wielki przyłączył Ruś Czerwoną ze Lwowem i Haliczem do Korony. Od 1366 r. Królestwo polskie rozszerzyło swoje panowanie na tereny Halicza, Chełma-Bełza, Wołynia Zachodniego,  Wołynia Wschodniego i Podola, docierając do granicy z księstwem Mołdawii. Niedawno utworzone państwo mołdawskie było politycznie niestabilne. Pierwszym księciem w Mołdawii był Bogdan I, „Założyciela Mołdawii”, po jego śmierci prawowitym spadkobiercą tronu Mołdawii został syn, Stefan, który zmarł w 1358 roku w Maramures, Pozostali po nim Stefan (najstarszy syn) i Petru (Piotr -najmłodszy syn), którzy pokłócili się o schedę. W latach 1363 – 1367 doszło do walk o tron. Mołdawianie, a także węgierscy mieszkańcy Maramures z Mołdawii wsparli Petru, któremu z pomocą ludu udało się wypędz brata i zostać władcą kraju. Stefan, z kilkoma bojarami schronił się w Królestwie Polskim, gdzie zwrócił się do króla Kazimierza Wieliego, oferując w zamian za pomoc złożenie hołdu lennego. Od 1366 r. Królestwo polskie rozszerzyło swoje panowanie na tereny Halicza, ziemie między Chełmem a Bełzem, Wołyń Wschodni i Zachodni oraz Podole, docierając tym samym do granicy z terenem Mołdawii. W 1368 r. (według innego źródła w 1369) Dzień po św. Piotrze i Pawle -30 czerwca -władca Polski wysłał na pomoc wojska ze wschodnich ziem Królestwa: Krakowa, Sandomierza, Lublina i Rusi. Było to 12 chorągwi, w tym trzy królewskie i dziewięć rycerskich: Toporów, Leliwitów, Lisów, Rawiczów, Gryfów, Szreniawitów, Awdańców, Półkoziców i Strzemieńczyków. Wraz z wojskami polskimi, liczącymi około 2000 ludzi, na ziemie mołdawskie wkroczył Stefan na czele korpusu uciekinierów z Mołdawii. Walki rozpoczęły się już na granicy między państwami. Obszary zalesione nazywano w Mołdawii ogólnie codrii, a większe lasy regionalne często otrzymywały swoje indywidualne nazwy. Zalesione wyżyny poprzecinane są tam głębokimi wąwozami i osuwiskami, oddzielonymi ostrymi grzbietami. Strome zbocza stanowią większość Codrii. Taktyka armii mołdawskiej polegała na nękaniu oddziałów wroga zmierzającego do Baia2. W leśnych wąwozach ziemi sypienickiej, na południowym Pokuciu, na maszerujących żołnierzy spadło wiele ściętych drzew. Dochodziło również do potyczek. Główna bitwa rozegrała się na terenie Codrii Plonini, na Ziemi Sipenickiej (Tara Sipenicului lub Țara Șepenicului). To historyczna nazwa regionu w północno-wschodnich Karpatach (północna Bukowina), między Śniatynem (dzisiaj na Ukrainie, w obwodzie iwano-frankowskim) a Czerniowcami (Cernăuti. Dzisiaj na Ukrainie). Oddziały polskie zostały rozbite, a tych, którzy którzy nie zginęli, wzięto do niewoli. Mołdawianie zabrali bogate łupy, trzy chorągwie ziem: sandomierskiej, krakowskiej i lwowskiej oraz dziewięć sztandarów chorągwi szlacheckich. Wydaje się, że dwaj bracia potajemnie pogodzili się przed bitwą, a ludzie Stefana zdradzili Polaków  i stanęli po stronie Piotra, przyczyniając się do pokonania najeźdźców. Do niewoli trafili stojący na czele polskich oddziałów Otton z Pilczy, Zbigniew z Oleśnicy (dziad biskupa Zbigniewa Oleśnickiego), oraz syn ówczesnego wojewody krakowskiego -Nawoj Tęczyński3. Nawoj w starciu z Mołdawianami rzucił chorągiew Toporów i zbiegł z pola walki. Udało mu się potem zbiec z niewoli, jednak obawiając się potępienia ze strony rodu, udał się do Rzymu gdzie otrzymał wyższe święcenia prezbitera. Pozostali, w tym Otton z Pilczy, zostali wykupieni z niewoli przez królewskich posłów. Piotr pogodził się ze swoim bratem Szczepanem i podzielił się z nim prerogatywami. Szczepan rządził odtąd wschodnią częścią, (a dokładniej południowo-wschodnią) czyli Besarabią, a Piotr zachował dla siebie zachodnią część (i północną) , czyli obecną Mołdawię.4

Starcie pod Codrii Plonini uważane jest za pierwszą bitwę w historii Mołdawii. Zdecydowane zwycięstwo nad hegemonicznymi roszczeniami Polski jest zwornikiem, filarem, wokół którego zbudowana jest genealogia i chronologia pierwszych wojewodów mołdawskich z XIV wieku 5. Bitwa została wspomniana przez Jana Długosza w IX części Kroniki. Relacja w Vity et mores Sbignei cardinalis, autorstwa Filippo Buonaccorsi czyli Kallimacha, uznawana jest przez historyków za wtórną i bałamutną. Jak potoczyły się losy wynienionych wyżej polskich panów?
Nawój, o którym wprawdzieć niektórzy twierdzą, że w potyczce Wołoskiej zabity poległ, atoli Długosz lib. 9. fol. 1124. pod rokiem 1359. powiada, ze z tej klęski wyszedł, i uchodząc tak ojcowskiego jako i krewnych swoich gniewu, aż do Rzymu zaszedł, skąd nie prędzej do ojczyzny powrócił, aż mu żona jego umarła, po której zejściu wziął dziekanią Krakowską6. W latach 1374-1384 był plebanem w Morawicy. W latach 1403-1411 był kanonikiem krakowskim, zrezygnował jednak z kariery kościelnej, żeniąc się w 1415 r. z Jadwigą z Gowarczowa herbu Rawicz. Fatalnie gospodarując w dobrach tęczyńskich, obciążył je ogromnymi długami. Zmarł po 20 marca 1422 r.

Być może mołdawska klęska zachwiała pozycja Ottona z Pilczy na królewskim dworze. Od r. 1352 pełnił on funkcje starosty ruskiego. Powierzenie tego stanowiska świadczy o dużym zaufaniu, jakim cieszył się u króla. Ostatni raz jako starosta poświadczony został 13 marca 1369, a więc wkrótce po opisanych tu wydarzeniach. Dopiero po śmierci Kazimierza Wielkiego, za panowania Ludwika Węgierskiego, Otton z Pilczy wraca na polityczna arenę. Około połowy 1371 r. uzyskał na krótko starostwo wielkopolskie. W 1373 objął urząd kasztelana wiślickiego (po stryju swej żony), a następnie ok. 1375 r. został wojewodą i starostą sandomierskim.

Długosz pod rokiem 1359. wspomina Zbigniewa z Oleśnicy, miał to być dziad Zbigniewa kardynała, o którym niżej, według tego autora, że w potyczce naszych nieszczęśliwej w Wołoszech w tym roku, za Kazimierzego Wielkiego, ochromiony i w niewolą wzięty, przecież na wolność wyszedł od Kazimierza Króla wykupiony: tenże to zda mi się Zbyszek z Pinczowa, był łowczym Krakowskim w roku 1370. jako się podpisał na liście klasztoru Jędrzejowskiego, u Paproc. fol. 73. ile że Pińczów tymi czasy dziedziczył w tym domu, jako się niżej powie […] Długoszowi ile tamtych wieków pisarzowi więcej wierzyć trzeba, który, a z nim Starowolski in Vitis Episcop. Cracov. wyraźnie mówi, że ten Zbigniew, miał dziada swego Zbigniewa, ojca Jaska sędziego Krakowskiego, matkę Dobrochnę z Rożnowa.7

1 Kronika mołdawsko-polska

2 dawniej Târgul Moldovei najstarszy ośrodek miejskim na terenie historycznej Mołdawii

3 http://enciclopediaromaniei.ro

4 Kronika mołdawsko-polska

5 Stefan S. Gorovei (ur. 1948 r.) -rumuński profesor, historyk, mediewista i genealog.

6 Herbarz polski Kaspra Niesieckiego.

7 Herbarz polski Kaspra Niesieckiego

 

Krajobraz Codrii Plonini

Bitwa na Codrii Plonini na współczesnej grafice rumuńskiej


 

[…] Wjechali w las tak gęsty i długi, że wiewiórka, skacząc z drzewa na drzewo, mogłaby dotrzeć do Bułgarii. Wiedzieli, że wśród drzew kryje się wiele niebezpieczeństw: podstępne boginki zabijające młodzieńców, złaknione krwi strzygi, zsyłający złą pogodę czart... Nawet zazwyczaj obojętny leszy, pan lasu, mógł oszukać wędrowców i zaprowadzić ich w głąb swojego królestwa, z którego nie było ucieczki. Taki las nie był fajnym miejscem. Pierwszy raz od czasu wyjazdu z Krakowa czuli niepokój. Wyruszyli w ostatni dzień czerwca. Ich celem była Mołdawia, ukryty pośród puszcz kraj, który niespodziewanie wyrósł na południe od Polski i na wschód od Węgier. Wyprawą sprowokował wygnany ksiażę mołdawski, podobno nazywał się Stefan. Zresztą ważniejsza od imienia była oferta, jaką złożył królowi Kazimierzowi Wielkiemu. Brzmiała mniej więcej tak:

- Jeżeli pomożesz mi zdobyć tron, ja sam, wszyscy moi następcy i cała ziemia mołdawska

Król - ten, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną - po naradzie z możnowładcami wysłał swoich rycerzy na Mołdawię. Po przekroczeniu granicy stoczyli kilka zwycięskich potyczek, bo bitwami tych starć nie można nazwać, i ruszyli na południe. Nie było innej drogi, musieli wejść w puszczę, prowadzeni przez miejscowych przewodników. Polskie wojsko weszło na małą ścieżkę, a wielkie drzewa obserwowały ich z góry. Powiewało kilkanaście polskich chorągwi, trzy ze znakami ziemi krakowskiej, sandomierskiej i lwowskiej, reszta z herbami rycerstwa. Była Leliwa z półksiężycem i gwiazdą, były: Lis, Gryf, Rawicz, Szreniawa. Był herb Awdaniec, rodu wywodzącego się od wikingów. Była wreszcie chorągiew Toporów, najpotężniejszego małopolskiego klanu, potomków „poronionych książąt", z którymi w głębokim średniowieczu musieli walczyć Piastowie. Chorągiew tę niósł Nawój z Tęczyna, syn wojewody krakowskiego. Wyprawa miała być dla niego wstępem do dużej kariery. A stała się jej końcem. Las pochłonął Polaków. Nagle z jednej i drugiej strony zaczęły spadać drzewa. Miażdżyły kości, łamały kręgosłupy, przybijały do ziemi. Gdy drzewa się uspokoiły, z lasu poleciał grad strzał. Potem wyskoczyły uzbrojone zielone stwory. Okazało się, że to Mołdawianie, którzy podcięli drzewa, aby zwalać je tylko jednym pchnięciem. Przykryci mchem, czekali tylko, aż Polacy, naprowadzeni przez zdradzieckich przewodników, wejdą w pułapkę. Większość koni zginęła przywalona drzewami, nie za bardzo było się jak bronić, tym bardziej że mołdawscy łucznicy nie pudłowali. Nawój z Tęczyna w zamieszaniu rzucił chorągiew i wyrwał się nieprzyjaciołom. Reszta pozostałych przy życiu polskich rycerzy poddała się. Mołdawianie oszczędzili jeńców, zresztą podobnie uczyniłaby większość średniowiecznych armii. Z martwej osoby nie było pożytku, żywą zawsze ktoś chciał wykupić z niewoli. Kazimierz Wielki, gdy dostał wiadomość o klęsce swoich wojsk, od razu dał pieniądze za uwolnienie. Niektórzy przypłacili mołdawską wyprawę kalectwem, na przykład: rycerz Zbigniew Oleśnicki, dziad i imiennik pierwszego polskiego kardynała, kulał do końca życia. W pamiętnej bitwie załamała się kariera Nawoja z Tęczyna. Potępiony przez rodzinę za porzucenie chorągwi, udał się z pielgrzymką do Rzymu, później został księdzem […]

[Michael Morys Twardowski. Polskie imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczypospolitą. Autor w trzynastu rozdziałach opisuje dzieje podbojów ziem niebędących rdzennie polskimi. Obok Mołdawii, Szwecji, Ukrainy czy Spiszu pojawiają się nazwy zaskakujące: Kaffa, Kurlandia, Gambia, Tobago, Inflanty, Krym...]