Wirus nad Pilicą

O Pilicy » Legendy-Opowieści-Tajemnice » Wirus nad Pilicą

Ślady dawnych epidemii można znaleźć w postaci kamiennych kolumn wotywnych stawianych na placach miast po zakończeniu zarazy. W VI-VII wieku w Cesarstwie Bizantyńskim wybuchła tzw. dżuma Justyniana, która przyczyniła się do zgonu niemal połowy mieszkańców Konstantynopola, a następnie przeniosła się w głąb Europy, do której powracała z różną siłą aż do XVIII wieku. Niewiele wiadomo o epidemiach z czasów prasłowiańskich, nie zachowały się oczywiście żadne bezpośrednie zapiski. W prasłowiańskich wierzeniach istniał Trzybek -demon, który roznosił po świecie zarazy i morowe powietrze. Peklenc, ówczesny bóg podziemnego świata, korzystał z jego usług, aby ukarać ludzie zachowujących się niegodnie. Wzmianki o epidemiach z lat 1003 i 1006 można znaleźć w kronice Jana Długosza: "Głód, mór i zaraza okropne panowały tymi czasy nie tylko w Polsce, ale i w całym prawie świecie". Pierwszy najazd Tatarów, w 1241 r. pociągnął za sobą sprowadzenie z Niemiec kupców, rzemieślników i wraz z nimi... trądu. Epidemia czarnej śmierci wybuchła w Chinach, skąd w 1346 roku, roznoszona prawdopodobnie przez pchły pasożytujące na szczurach śniadych zamieszkujących ówczesne statki handlowe, przez jedwabny szlak dotarła w następnym roku na Krym, do Kaffy (dzisiejszej Teodozji), gdzie znajdowała się genueńska faktoria handlowa, oblegana od 1345 roku przez chana Złotej Ordy Dżanibeka. Podobno podczas tego oblężenia jego wojska przerzucały przez mury miejskie zwłoki ludzi, którzy zmarli na dżumę. Prawdopodobnie epidemia rozprzestrzeniła się dalej kilkoma, niezależnymi od siebie drogami. W Geniu pojawiła się podobno już w październiku 1347 roku. W styczniu 1348 roku 12 genueńskich galer dotarło z Kaffy do Genui i Wenecji. Kilka tygodni później galery dotarły do Pizy, która stała się najważniejszym ogniskiem epidemii dla północnych Włoch.

Epidemia w Florencji. 1348

Pod koniec stycznia 1348 genueńskie statki dotarły do Marsylii. Zaraza rozniosła się na Francję, Hiszpanię i Portugalię, docierając w czerwcu 1348 do Anglii, Irlandii, a potem do Szkocji. Drogą morską zaraza dotarła również na Sardynię, Korsykę, Cypr i Baleary. Słowo kwarantanna podchodzi od włoskiego quaranta giorni, czyli 40 dni. Tyle musieli czekać marynarze na pokładzie zacumowanego w Dubrowniku statku, zanim pozwolono im zejść na ląd w czasie epidemii dżumy. Od 1348 do 1500 r. zaraza co najmniej raz na cztery lata atakowała Paryż. W roku 1348 czarna śmierć dotarła do Niemiec a w 1349 roku do norweskiego portu Askoy przybił statek z zarażoną załogą, skąd zaraza dotarła do norweskiego Bergen.

Czarna Śmierć

Ówcześni Europejczycy określali ją jako „Wielki pomór” bądź „Wielką zarazę” lub „Wielką Śmiertelność”. Dopiero w XVI-wiecznych kronikach szwedzkich i duńskich pojawiło się określenie „Czarna śmierć”, które odnosiło się raczej do czerni jako symbolu strachu i smutku a nie do barwy zmian na skórze chorych. W 1351 zaraza pojawiła się w północno-zachodniej Rosji skąd powróciła na Krym. Obroniła się odległa Islandia. W 1962 roku na łamach czasopisma „Annales”ukazał się artykuł podsumowujący ówczesny dorobek badań nad czarną śmiercią. Tekst opatrzono mapą, na której pokazano wolny od epidemii obszar obejmujący królestwa Polski i Czech. Pomimo zastrzeżeń zgłaszanych przez innych naukowców materiał ten trafił do wielu kolejnych opracowań. Spowodowało to próby przypisania zasług w zakresie zatrzymania epidemii działaniom Kazimierza Wielkiego, który miał wprowadzić na granicach kwarantannę dla ludzi i towarów, oraz kordony sanitarne izolujące poszczególne miasta, nie wydają się wiarygodnymi, podobnie jak spekulacje na temat wyróżniającego ówczesne społeczeństwo polskie, na tle Europy, poziomu higieny. Działania takie wymagały by wiedzy medycznej oraz zasobów materialnych i finansowych, którymi wówczas nie dysponowano. Pogląd na skuteczność ówczesnych działań sanitarnych rzuca przekaz mówiący o tym, że podczas pierwszej zarazy włoska Pistoia wprowadziła ścisłą kwarantannę, zakazując mieszkańcom zgromadzeń oraz kontaktów z objętymi zarazą Pizą i Lukką. Pomimo tych działań Pistoia straciła wówczas niemal 40% mieszkańców. Fakt, że dwie kolejne fale dżumy dotarły do Królestwa Polskiego, również przemawia przeciwko istnieniu skutecznych form działań zapobiegawczych wprowadzonych przez Kazimierza Wielkiego. Przypisywanie sobie nieistniejących zasług i lansowanie torii o „narodzie wybranym” to najwyraźniej wynalazek stary jak świat… Sceptycy zwracali uwagę, że model epidemiologiczny, określający rozprzestrzenianie się zarazy wyklucza, aby jakikolwiek większy obszar Europy zdołał uniknąć zarazy. W modelu tym wirus wędrował z głównych portów, spławnymi rzekami, do ośrodków w głębi kontynentu, skąd, wolniejszy już etap rozprzestrzeniania się epidemii, przebiegał lokalnymi sieciami dróg, przez ośrodki cyklicznie organizowanych targów. Późną jesienią 1349 roku pierwsze ogniska epidemii dżumy zanotowano w Elblągu i Fromborku. W następnym roku zaraza pojawiła się w Gdańsku, skąd w 1351 roku dotarła do Torunia.

Palenie Żydów

W tym samym czasie zaraza szła z Frankfurtu nad Odrą, przez Polskę, na Ruś. Przypadki choroby pojawiają się równocześnie na Śląsku i na Węgrzech. Prawdopodobnie epidemia miała jednak w Małopolsce niewielkie rozmiary. Świadczą o tym pośrednio spisy świętopietrza, podatku pobieranego od chrześcijańskich mieszkańców na rzecz papieża, które diecezji krakowskiej, w latach 1346 -1352 nie różnią się znacząco między sobą. Rocznik Miechowski prowadzony od XIV wieku do 1434 r. odnotowuje wówczas jedynie zarazę na Węgrzech. Brak źródeł wskazuje prawdopodobnie, że pierwsza fala epidemii była w Polsce łagodniejsza niż w zachodniej Europie. Brak zapisów w kronikach nie świadczy jednak o braku zjawiska. Dla przykładu: w Norwegii oraz w miastach niderlandzkich nie ma żadnych śladów w zabytkach historiograficznych po epidemiach, które przyniosły tysiące ofiar. Z drugiej strony w innych kronikach pojawiają się zapisy podające fantastyczne liczby zgonów, w czym dopatruje się osobliwej rywalizacji o to, które miasto było widownią najtragiczniejszych wydarzeń. Przekazy źródłowe poświadczają wybuch epidemii w 1350 roku w Królestwie Czeskim. Kolejne fale zarazy powracały w regularnych, mniej-więcej dziesięcioletnich, odstępach. Żaden z tych nawrotów nie ominął Królestwa Polskiego. W 1361 roku dżuma spustoszyła Europę w stopniu niewiele mniejszym od swej poprzedniczki. Długosz notuje w Kronikach, że w 1360 roku zmarła w Polsce mniej-więcej połowa ludności. W ostatnich latach życia króla Kazimierza Wielkiego doszło do pogromów Żydów, palonych i wieszanych za celowe roznoszenie zarazy.

Palenie Żydów

Po śmierci króla, w roku 1371 nawiedziła Królestwo Polskie największa z dotychczasowych epidemii. Świadczą o tym wyniki badań zgonów krakowskich dostojników kościelnych i świeckich, które pozwalają dostrzec w latach 1371-1373 przeszło dwukrotny wzrost liczby zgonów w tej grupie, pokrywający się z przekazami o III fali epidemii. Według Długosza, po raz pierwszy władze zaczęły zwalczać epidemię w roku 1472. W Królestwie Czeskim zaraza osiągnęła apogeum w 1380 roku. Szacuje się, że w XIV wieku czarna śmierć zabiła od 75 do 200 milionów ludzi. Na Bliskim Wschodzie zmarła jedna trzecia obywateli. Zaraza rozpowszechniała się tak szybko, że zanim podjęto jakieś, mniej lub bardziej skuteczne, działania, liczba ludności Europy spadła o jedną trzecią mniejsza. W 1348 r. Francesco Petrarka pisał w liście do brata: „Wszędzie widać smutek; strach jest wszechogarniający. Bracie, chciałbym się nie narodzić lub umrzeć, zanim nastały obecne czasy. Czy przyszłe pokolenia uwierzą, że nastał czas, kiedy na Ziemi nie ma prawie żadnych mieszkańców?”. W Paryżu wymarła połowa spośród 100 tysięcy mieszkańców. Podobny los spotkał francuskie Albi. We Florencji liczba ludności spadła ze 120 tysięcy w 1338 r. do 50 tysięcy w 1351. Zmarła ponad połowa ludności Hamburga i Bremy, a liczba osad na ziemiach niemieckich spadła o jedną czwartą pomiędzy 1350 a 1450 rokiem. Według szacunków, w wyniku kilkuletniej zarazy zmarło prawie 24 mln spośród 75 milionów mieszkańców ówczesnej Europy. Zaraza dotarła również na Bliski Wschód, do Aleksandrii, Kairu, Tunisu, Antiochii i Damaszku. Czyniła również spustoszenie w Iraku i Iranu. Epidemia dżumy ponownie zaatakowała Europę, Azję i Afrykę Północną w 1361 r. W wyniku tego ataku koło roku 1430 Europę zamieszkiwało jedynie 20-40 mln ludzi. W 1603 czarna śmierć uśmierciła 38 tysięcy londyńczyków.

Taniec śmierci

 

Brakuje zapisków z tamtych czasów bezpośrednio odnoszących się do wydarzeń w Pilicy. Możemy tylko snuć przypuszczenia. Czy tylko zbiegiem okoliczności spowodowana była śmierć trzech braci Pileckich? Jan (3) Pilecki zmarł pomiędzy 19 stycznia a 1 lutego 1527. Mikołaj zakończył życie przed 8 marca tego samego rokua Stanisław rozchorował się w czasie pobytu na sejmie w Krakowie i skonał dwa tygodnie później - 26 marca- w Krakowie, w szpitalu Św. Floriana.W portowym gdańsku epidemie dżumy wybuchały w 1529, 1538 i w 1549 r. a największe śmiertelne żniwo zebrałpomór z 1564 r. uśmiercając połowę mieszkańców. Tragedię tę opisał Achacy Cureus w Trenodii, w której opłakuje się nieszczęście w czasie szerzącej się zarazy gdańskiej. […]zaniedbane pola, po których chodziło bezpańskie bydło, którego nie miał kto doglądać. Część zwierząt również uległa chorobie: szerzy się pomór bydła i ścierwo wala się na twardej ziemi […] Widziałem, ile się z miasta na noszach wynosiło trupów i wiozło na wozach, że i tyle nie widzieliśmy przed dziesięcioma laty, kiedy padł na nas strach wojny z powodu zbrojnego napadu księcia Eryka […] Do gruntu zdewastowała wszystkie domy, w niewielu dozwoliła że dwoje, troje zostało. […] Okrutna choroba wielu odebrała rozum: więc zwariowani uzbrojeni rzucali się  z domów na drogę, tamten dobywał miecza, by przebić własne wnętrzności ów rzucał się do zimnej wody. Byli i tacy, co oddawali ducha kark złamawszy, bo wskutek zarazy wyskakiwali z okien szerokich. zwiększała się też liczba przestępstw […] Ratusz stoi zamknięty, milczą sądy publiczne, znika honor miasta, obrona sądowa. Nieposkramiany lud odstąpił od praw pisanych, każdy żyć teraz pragnie wedle własnego sądu […]Kolejna fala dżumy dotarła do Polski na początku XVII wieku. Przyszła od południowego wschodu, przyniesiona prawdopodobnie przez żołnierzy. Jej źródła upatrywano w wielkiej liczbie niepochowanych ciał ludzi, koni i wielbłądów, które pozostały niepochowane na polach walk wojsk koronnych z armią turecko-tatarską. W 1623 r. epidemia opanowała Lwów, a rok później Warszawę, z której wypedzono żebraków i nierządnice. Chorych przewożono na wyspę na Wiśle, w pobliżu dzisiejszej Cytadeli, gdzie zobudowano baraki i urządzono kuchnię. Jedzenie i lekarstwa podawali im tragarze-kopacze. Oni też zabierali ciała. Zaraza minęła w 1625 r. Pojawiła się znowu w Europie: we Włoszech (1629–1631), Sewilli (1647–1652), Wiedniu (1679) i ponownie w Londynie (1665–1666).

Paul Furst. 1656

1659. Szpital w Wiedniu

Wielka epidemia, która nawiedziła Polskę w 1708 r., trwała ponad trzy lata. Dżumę przywlekły przetaczające się przez Rzeczpospolitą armie: „Roku 1708 około świętego Jana na kształt jakiego pożaru tak nagle morowe powietrze opanowało Warszawę, że prawie czasu nie było do ucieczki; w całym mieście jeden tylko dom wolny od tej zarazy; w Zamku ze 40 osób tylko 4 zostało, w Pałacu Kazimierzowskim z 50 osób tylko 8 (…). Klasztory prawie ze wszystkim wymarły oprócz ks. teatynów i pp. karmelitanek, w Radzie zostało tylko 3 rajców, 2 ławników i 3 gminnych. Ze 150 szewców polskich – 8, z 36 niemieckich tylko 3, z 21 mieczników tylko 1. Dyspozytorów i kopaczy grobowych zmarło blisko 100. Na Lesznie zostało tylko 3 gospodarzy, na Solcu – żadnego. Wiele ludzi było, co powietrze wytrzymali, a potym z niego umarli, tak dalece, że blisko 30 000 ludzi ta zaraza z tego świata zgładziła”. Kolejne wielkie epidemie pojawiły się w Marsylii (1720–1722) , Europie Wschodniej (1770–1772) i Rosji (1770–1772). Poszukiwano oczywiście przyczyn pojawienia się zarazy. Obwiniano o nią Żydów i Romów, zakonników, cudzoziemców, żebraków, pielgrzymów i „złych chrześcijan”, doszukiwano się również spisków. Wiązano dżumę z astrologią. Uważano, że za epidemie odpowiada gniew Boży, wpływ planet lub komet. W 1350 r. nad przyczyną zarazy debatowali medycy z uniwersytetu w Paryżu, którzy doszli do wniosku, że „daleką i pierwszą przyczyną tej dżumy była (...) jakaś konstelacja niebieska (...) której koniunkcja, wraz z innymi koniunkcjami i zaćmieniami, istotna przyczyna bardzo zgubnego zepsucia otaczającego nas powietrza, zapowiada śmierć i głód”. Próbowano zwalczać ogniska zarazy przez kropienie octem listów i monet, dezynfekcję przy użyciu siarki i rozpalanie ognisk na ulicach. Używano masek w kształcie głowy ptaka, w których przedniej części umieszczano wonne specyfiki,mające chronić przed zarażeniem. Stosowano, produkowane z glinki, tzw. pigułki św. Rocha, nazwane tak na cześć patrona chorych na dżumę, ziele św. Jana, czosnek i koźli odór, który miał przepędzać pchły. Cudownym lekiem miał być skomponowany z ziół „ocet czterech złodziei”. Stosowano klasyczne środki lecznicze tamtych czasów: upuszczanie krwi, przeczyszczenia, lewatywy i środki wymiotne oraz magiczne specyfiki: róg jednorożca, preparaty z wątroby kozła, rybie łuski, skórę wężową, serca ropuch”. Na rozprzestrzenianie się epidemii miało wpływ chowanie zmarłych na małych przykościelnych cmentarzach, położonych w obrębie murów. Rozkopywanie groby pod nowe pochówki uwalniało wirusy. Dopiero w późniejszych wiekach ciała ofiar dżumy zasypywano ługiem i grzebano poza miastem. Ustawiano przy nich straż, by pilnowała grobów przed złodziejami, a także krewnymi zmarłych chcącymi przenosić ciała na cmentarze przykościelne. Tym, którzy rabowali zmarłych groziła chłosta, a nawet szubienica.

 

Czarna śmierć przyczyniła się do odnowy religijnej, ocierając się nieraz o fanatyzm. Powstało wiele specjalnych modlitw wznoszonych w celu ochrony przed skutkami zarazy. Trędowaci oraz osoby z wyraźnymi zmianami skórnymi, bez względu na ich przyczynę, byli w Europie izolowani i często mordowani. Mankamentem średniowiecznych praktyk sanitarnych było niezrozumienie podstaw choroby. Ograniczano przepływ ludzi i towarów. W „zapowietrzonych” domach okna i drzwi zabijano deskami. Palisadami ogradzano niekiedy fragmenty miasta, w których stwierdzono zarazę. W Kłobucku w 1708 roku wojsko otoczyło miejscowość. Strzelano do każdego uciekiniera z zapowietrzonego piekła. Terror trwał prawie rok. Zmarło 90 proc. chorych, przy życiu pozostała garstka mieszkańców. Gdy w 1770 r. zaraza wybuchła na kresach i posuwała się w kierunku stolicy, marszałek wielki koronny Stanisław Lubomirski zarządził otoczenie Warszawy i Pragi sanitarnym wałem z fosą, o łącznej długości 16 km. Epidemii udało się wówczas uniknąć. Mówiono o śmiertelnej zarazie roznoszonej przez truciznę dolewaną do wody przez udających uczciwych pielgrzymów i zakonników najemników opłacanych przez Żydów, którzy sprzysięgli się dla wygubienia wyznawców Chrystusa. Zabobon mówił, że pierwsza ofiara zarazy sama po śmierci zaczynała ją szerzyć, prowadząc korowody zmarłych ludzi i zwierząt. Zabiegi sanitarne ograniczały się do przeganiania ubogich, palenia wonności oraz wybijania zbłąkanych zwierząt. Nie zwracając zupełnie uwagi na nosicieli wirusów, czyli gryzonie i insekty. Dochodziło do samosądów na wyznawcach judaizmu lub ich rzekomych agentów. Już w w lipcu 1350 roku w Visby, na wyspie Gotland, jednym z pierwszych środków zaradczych wobec zarazy było spalenie na stosie „żydowskich sługusów”. W XVIII wieku dżuma wygasła ale spokoju nie było bo jej miejsce w dziewiętnastym i dwudziestym wieku zajęły epidemia cholery. W Europie najgroźniejsza była epidemia cholery z lat 1831–1838. Chorobę przywlekło wojsko rosyjskie, walczące z powstaniem listopadowym.

Epidemie cholery nawiedzały Pilicę w latach 1831-1837. Od roku 1831 stacjonował w Pilicy rosyjski garnizon wchodzący w skład 2 pułku bramsko-jegierskiego. W związku z epidemią cholery 4 lipca 1831 Komisja Wojskowa Województwa Krakowskiego nakazała urządzenie lazaretu w dawnym magazynie solnym przy ul.Lelowskiej, przeznaczono na to 300 zł z kasy miejskiej. Szpitalem zarządzał lekarz Stachno. Zmarłych grzebano na tworzonych od lat trzydziestych XIX wieku cmentarzach cholerycznych. Zwłoki posypywano w trumnach wapnem a trumny oblewano smołą. Jeden z takich cmentarzy funkcjonował „na Piaskach” przy drodze do Złożeńca, w okolicy istniejącego do dzisiaj cmentarza ewangelickiego. Kolejny cmentarz położony był pod lasem sławniowskim. W Europie najgroźniejsza była epidemia cholery z lat 1831–1838, która do Polski dotarła za sprawą wojsk rosyjskich podczas powstania listopadowego. W roku 1837 burmistrz Pilicy Gnoiński zanotował: Podobny nieporządek najdotkliwsze wywiera skutki na zdrowie ludzkie, zwłaszcza tu w Pilicy..co przy panującej teraz cholerze szczególnie powinno zwrócić uwagę rządu, ile ze pomiędzy ochronnymi środkami przeciw zarazie, pierwszym jest wilgoć i smrodliwe wyziewy. Kolejne ataki choroby zanotowano w Pilicy w latach 1848–1855. W r. 1849 pilicki lekarz miejski Kajetan Kostecki został oddelegowany do Wolbromia dla zwalczania cholery.

W roku 1853 epidemia spowodowała perturbacje w produkcji sławniowskiego zakładu C.A.Moesa. Cholera pojawiała się u nas ponownie w roku 1855. Śladem tego wydarzenia jest pochówek Jana i Franciszki Borzęckich na Górze św. Piotra. Następne fale epidemii przetoczyły się przez Pilicę w latach: 1856, 1861,1892-1895 i 1899. Wiosną 1878 roku, w związku z przepełnieniem cmentarza parafialnego przy ulicy Zawierciańskiej, na cmentarzu cholerycznym przy drodze do Złożeńca grzebano wszystkich zmarłych z miasteczka. Nasze cmentarze choleryczne czynne były do roku 1880. Na terenie północnej Polski po raz ostatni epidemia pojawiła się w latach 1892–1894.

Rok 1915