Edward Kwapisz

O Pilicy » Żyli wśród nas » Inni piliczanie » Edward Kwapisz

Edward Kwapisz urodził się 14 marca 1887 roku w Częstochowie w niezamożnej rodzinie małorolnej. Uczył się w miejscowym gimnazjum zarabiając korepetycjami. W roku 1905, za udział w strajku szkolnym, został wydalony bez prawa uczęszczania do wszystkich szkół średnich w kraju. W Pilicy odbył praktykę apteczną. Egzamin pomocnikowski zdał na Uniwersytecie Warszawskim. Przez dwa lata pracował jako pomocnik aptekarski w Warszawie. Przeniósł sie do Pilicy na stałe i w 1917 r objął zarząd apteki. W 1921 roku ukończył studia farmaceutyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Kierował apteką w Pilicy i jej filią w Ogrodzieńcu. Działał w częstochowskim oddziale Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego biorąc udział w jego zebraniach i pracach naukowych. Wszedł w skład pierwszej rady gminy wybranej w 1919r i w strukturach władzy lokalnej działał do wybuchu wojny. Był inicjatorem uporządkowania ulic i wyłożenia chodników płytami. 9 marca 1919r. został naczelnikiem OSP. Za jego rządów pilicka straż została zmotoryzowana, zbudowano remizę oraz Dom Ludowy. W tym samym roku uruchomił zakład produkcji wody gazowej. O roku 1923 pełnił funkcję prezesa kółka teatralnego. 5 marca 1926 ze Stanisławem Drążkiewiczem założyli pilicki oddział Stowarzyszenia Kupców Polskich. Od lipcu 1928 Urząd Gminy wynajmował pomieszczenia w domu Edwarda Kwapisza przy Krakowskiej za 1000 zł rocznego czynszu. 18 listopada 1928 Edward Kwapisz został naczelnikiem rejonu OSP. Tworzącej się Spółdzielni Mleczarskiej udostępnił bezpłatnie lokal przy ul.Piłsudskiego [obecnie ul.Krakowska] gdzie zlewnia mleka mieściła się do lat 60-tych XX wieku.

 

Od młodości związany był z PPS. W kwietniu 1939 kandydował z pierwszego miejsca listy Obozu Zjednoczenia Narodowego. Partia głosiła hasła skupienia społeczeństwa polskiego wokół armii i marszałka Rydza-Śmigłego oraz organizowała bojkoty handlu żydowskiego. W sierpniu 1939 roku na propozycję opuszczenia Pilicy wobec grożącego wybuchu wojny odpowiedział:

 

Teraz jestem jeszcze bardziej potrzebny mieszkańcom

 

5 września 1939 roku został aresztowany przez Niemców i rozstrzelany w parku pałacowym koło figury Matki Bożej.

 

Powszechną grozę, oburzenie i żal wywołało rozstrzelanie między innymi mgr Edwarda Kwapisza, aptekarza z Pilicy, prezesa Ochotniczych Straży Pożarnych, działacza społecznego, powszechnie szanowanego obywatela. Posądzili go Niemcy, o strzelanie do nich, gdy odpoczywali w jego ogrodzie... Tymczasem okazało się, że żołnierz niemiecki oparł karabin o jabłoń, a otrząsając jabłka, powodował wystrzał. Być może, że Edward Kwapisz był na liście sporządzonej przez V Kolumnę, która jak się potem okazało działała także w Pilicy. [Stefan Brożek Wspomnienia...]

 

Naszą rozmowę przerwały ostrzegawcze krzyki żołnierzy z dalszych samochodów. Zaczęli nerwowo zapinać guziki przy mundurach, przyciągać pasy i wyciągać broń pozostawioną w kabinach samochodów. W naszą stronę zbliżało się dwóch wyprostowanych żołnierzy w hełmach na głowach. Przed samochodami, które mijali, żołnierze stawali na baczność i wyciągali rękę do góry z hitlerowskim pozdrowieniem. Nasz rozmówca, nie odwracając się do nas, syknął cicho „odejdźcie, odejdźcie stąd, szybko”. Pospiesznie wycofaliśmy się w kierunku naszych domów. Na hełmach przechodzących oficerów, zauważyliśmy trupie czaszki. Mniej więcej w tym samym czasie, od strony rynku, dobiegł do nas odgłos strzałów karabinowych i kilku serii z broni maszynowej. Wkrótce, po całym miasteczku rozeszła się pantoflową pocztą wieść: Niemcy rozstrzelali naszego burmistrza, byłego komendanta „Strzelca” Edwarda Kwapisza – ponoć za to, że nie oddał posiadanej broni. Wiadomość ta, przekazywana z domu do domu, przyjmowana była najpierw z niedowierzaniem, a potem, z wielkim szczerym żalem. Człowiek ten, był bardzo szanowany i powszechnie lubiany przez wszystkich mieszkańców. Był czymś więcej, niż sprawowane przez niego funkcje; burmistrza, komendanta straży pożarnej czy aptekarza. Okupant, dobrze wiedział gdzie uderzyć, aby w lokalnej społeczności zasiać strach i wymusić sobie bezwzględne posłuszeństwo. [Wspomnienia Mieczysława Rysieckiego.©.SR]

 

Kilka dni potem dostałem zaproszenie do apteki w Pilicy. Pojechałem tam pierwszą idącą w tą stronę ciężarówką. Przyjęto mnie niezwykle serdecznie i życzliwie. Korzystałem z uprzejmej, uczynnej oraz ofiarnej gościnności córki właściciela apteki, mgr Zofii Łunkiewiczowej. Niemcy, a ściślej wojsko niemieckie, po wejściu do Pilicy dla postrachu rozstrzelali jej ojca, znanego w całej okolicy, najpopularniejszego tam działacza społecznego, magistra farmacji Edwarda Kwapisza. Znałem go osobiście jako starszego, dobrego kolegę na studiach farmaceutycznych w Uniwersytecie Warszawskim. [Kazimierz Jagiełlo opisuje swój pobyt u Łunkiewiczów w Pilicy po upadku Powstania Warszawskiego]

 

Ta zbrodnia odbiła się szerokim echem w okolicy a przekazywana z ust do ust opowieść o tragedii żyła swoim życiem. Oto fragment okupacyjnego  pamiętnika Urszuli Leszczyńskiej, zmarłej w 1942 r. w obozie w Brzezince zwierciańskiej harcerki i konspiratorki:

 

Był sobie w Pilicy człowiek poczciwy aptekarz. Ojciec kilku syów. Niczym nie wyrastał ponad zwykłą miarę małomiasteczkowych aptekarzy. Miał w domu pozwolenie na broń pan K. Gdy wchodzili Niemcy strzelił. Nie spostrzegli kto. Zagnali mężczyznna rynek: wszystkich powystrzelają, jeśli nie wydadzą strzelił. Wyszedł wtedy Polak o czeskim nazwisku i powiedział — to ja. Pozwolono wszystkim odejść spokojnie. Pana K. zaprowadzono na cmentarz. Towarzyszyła mu córka. Tu go zastrzelono. Córka nie płakała. Zacisnęła pięści. Milczała.