Irena Hellman

O Pilicy » Żyli wśród nas » Goście » Irena Hellman

Władysław Broniewski...pierwsze skojarzenie to oczywiście wykute w szkole „na blachę”:

 

Kiedy przyjdą podpalić twój dom,
ten, w który mieszkasz - Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom,
kiedy runą żelaznym wojskiem ...

 

Był też inny Broniewski...

 

Irena Hellman,córka Szai Hellmana urodziła się w roku 1911.Jesienią 1930 roku rozpoczęła studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim.Po śmierci ojca, już w grudniu wyjechała na prowincję jako nauczycielka. Wróciła na uczelnię w kolejnym roku.Naukę skończyła jednak po drugim roku.Do lata 1933 roku przebywała w Śródborowie a jesienią tego roku wyjechała do Pilicy zatrzymując się w Drożdżowni. Czym się tu zajmowała nie wiem. Być może i tu pracowała jako nauczycielka. Póki co biografia jakich wiele.Tu jednak na adres:

 

Wielmożna Pani Irena Hellman Pilica-Drozdżownia,województwo kieleckie

 

docierały do niej listy pisane przez ...Władysława Broniewskiego.Starszy o 14 lat i żonaty poeta pisał w nich:

 

...Kiedy przyjedziesz będziemy z rana chodzić razem na spacery,koniecznie gdzieś koło Wisły,bo tamtędy właśnie przychodzi wiosna.Będziemy rozmawiać tylko o głupstwach a więc o naszym życiu,miłości i śmierci,także o tym jak trawa rosnie ,skąd wiatr wieje i dlaczego zakochałem się w Tobie jak sztubak z 6-tej klasy... I będziemy się całować -długo i bardzo czule...

 

Poznali się w Śródborowie koło Otwocka 12 marca 1933 roku.14 marca pisał do niej:

 

Śliczna Irenko! Co to będzie? Przedwczoraj w Sródborowie razem wymyśliliśmy wiosnę i pewnie od tego zginiemy..całkiem kręci mi się w głowie z miłości.Co tu robić? Poradź,pomóż.

 

Z czasem romans wyszedł na jaw. Ona miała przeciwko sobie matkę i brata a on żonę i matkę. Doszło nawet do pojedynku na lekkie szable między poetą a bratem Ireny, zakończonego jedynie drobnymi urazami. Wkrótce Broniewski wyjechał do ZSRR a po powrocie zerwał z Hellmanówną.9 maja 1934 roku wysłał pożegnalny list.Przeżycia miłosne znalazły odbicie w wierszach „Brzoza” i „Scherzo” zamieszczonych w wydanym w 1939 roku tomie „Krzyk ostateczny”.

 

[„Scherzo”]

 

I znów jak wczoraj będzie lało,
a sercu zda się: już tak zawsze...
Listopad, tragik oszalały,
umiera w chmur amfiteatrze.

Skandując własny zgon na wietrze,
na miasto runął niewidomy
i tarza się w swym heksametrze
poprzez świadomość, poprzez domy.

Przez takie dni to sztuka przebrnąć:
gdzie tylko spojrzeć - czarna rozpacz,
a przy tym - byłoż mi potrzebne
tej nocy męczyć się, nie dospać?

Potrzebne było w noc się włóczyć,
wśród pocałunków w deszczu moknąć?
A z tego - zapalenie uczuć
i melancholii pełne okno.

Zdawało się. I jeszcze zda się,
a w gruncie rzeczy - zda się na nic...
Zmądrzało serce poniewczasie,
a wtedy - buch! w irracjonalizm.

Listopad, tragik oszalały,
już skonał w chmur amfiteatrze.
Nie pytaj serca, czy bolało,
bo ono swoje: "Już tak zawsze..."

 

 

[Brzoza]

 

Brzoza nad wodą stała, młoda, szumna i piękna
brzoza w wodę spojrzała, i nagle - drżąca, wylękła -
chciała uciekać! uciekać! z rozwianym, zielonym warkoczem,
i nie mogła. I zapłakała. I nie wiedziała po czem.

Podszedłem do brzozy z nożem
i zatopiłem ostrze w białej brzozowej korze,
chciwie wypiłem z rany sok młody - krew brzozową,
i upadłem. I sen mnie zmorzył. A brzoza szumiała nad głową.

Śniłem o tym, com stracił, i o tym, do czego tęsknię,
a wtedy - o, brzozo! brzozo! - tyś zaszumiała najpiękniej...
Obudziłem się z nożem w ręku, świadomy krzywdy okrutnej.
W niebie mogło być jeszcze błękitniej, ale nie mogło być smutniej.

 

 

Niewiele wiem o dalszych losach Ireny Hellman. Pisywała do lokalnych czasopism.W "Czasie" z 14 V 1935 r. ukazał sie jej artykuł Wpływ epoki i środowiska na indywidualność.We wrześniu 1939 roku,podczas oblężenia stolicy była przedstawicielką „Kuriera Warszawskiego”.Julien Bryan,amerykański korespondent i fotoreporter, który niemal przez cały czas oblężenia znajdował się w Warszawie, skąd wywiózł bezcenne filmy z utrwalonym na nich życiem oblężonej Warszawy,gdy opuszczał stolicę wraz z dyplomatami zagranicznymi, udzielił jej wywiadu:
 

„Widziałem tu, zwłaszcza na mniej obronnych przedmieściach stolicy, jak Grochów i Nowe Bródno, rzeczy od których włosy stawały dęba na głowie. Widziałem jednak zarazem takie objawy niezwykłego, nieugiętego ducha Polaków, które sprawiają, że cały świat podziwiać musi wasz bohaterski naród. To, że Wojsko Polskie wspaniałe, a żołnierz polski imponuje swymi zaletami, wiedział już poprzednio cały świat.Najbardziej mnie uderzyła i zachwyciła postawa ludności cywilnej. U was wszyscy są żołnierzami: kobiet, dzieci, starcy. Widziałem dzieci i kobiety, które budowały barykady. Widziałem starców, którzy bez lęku szli w płomienie, aby ratować cudzy dobytek. Wszyscy my, Amerykanie, nie mamy dość słów podziwu dla wytrzymałości i cichego bohaterstwa cywilnej ludności Polski. Imponuje nam spokój, humor, wasza zaciętość.


Wywiad ten został wydrukowany 20 września 1939 roku w wieczornym wydaniu „Kuriera Warszawskiego” . 29.03.43 roku Irena Hellman  została wywieziona z Pawiaka w nieznanym kierunku i ślad po niej zaginął.

 

-Czy zanim wybuchło Powstanie, u pana w domu ukrywali się też i inni Żydzi?

-Tak. Pierwsza była pani Irena Hellman, była dziennikarka, która, jak mówiłem zeszłym razem, jeszcze zdążyła pod koniec oblężenia 1939 roku opublikować wywiad ze słynnym Bryanem, fotoreporterem amerykańskim, którego zdjęcia są po dzień dzisiejszy przecież wykorzystywane, bo on był w 1960 roku w Polsce. Ona miała wybitnie semickie rysy, była ruda, niestety strasznie pewna siebie. Matka moja jej mówiła: „Irka, siedź tutaj i coś trzeba będzie, gdzieś ciebie wywieźć, coś znaleźć”. Ona pewnego dnia wyszła z domu i kamień zapadł. Potem szukałem do swoich różnych wspomnień, gdzieś w jakichś wykazach, że taka była wywieziona z Pawiaka. Ona była bardzo znaną dziennikarka, jakieś plotki chodziły, że nawet kiedyś jakiś wywiad miała z jakimś Hitlerem czy coś takiego, tego nie sprawdzałem, więc nie mówię takich rzeczy, żeby nie tworzyć jakichś nowych bajek, broń Boże, ale faktem jest. Ta Irka kompletnie zginęła, ocalał jej brat, wielki przyjaciel ojca, architekt, pan Toluś Hellman, który jakimś cudem wydostał się z Polski i jeszcze na początku wojny przyszła od niego kartka ze Szwecji, nie wiem, przepłynął. On gdzieś potem działał jeszcze, bo rodzice mieli bardzo wielu przyjaciół Żydów, państwo Mittelmannowie na przykład, architekt. Pamiętam jako dziecko, jak myśmy ich odprowadzali na dworcu, kiedy wyjeżdżali do Palestyny, bo wtedy dużo Żydów wyjeżdżało do Palestyny, bo nie wierzyli, że tam powstanie państwo żydowskie państwa Mittelmannów. Jeden z kolegów historyków sztuki, który był w Izraelu, już wiele lat temu, Malinowski, mówił mi, że poznał staruszeczkę, panią Mittelmannową, która wspominała pismo „Arkady”, Olszewskich i tak dalej. Też oni ocaleli, ale reszta zginęła. Tutaj był taki epizod z tą Ireną Hellman.

-Jeszcze proszę powiedzieć o pojedynku. O tą Irenę Hellman coś Broniewski, jak to się mówi, ją podrywał czy coś takiego. A wtedy spojrzenie na kobietę bardziej łakome mogło zakończyć się pojedynkiem. Całe szczęście, te czasy minęły, te molestowania to biznesy są tylko. Na pojedynek go wezwał Hellman i ojciec miał być sekundantem w tym pojedynku. Kupił sobie, mam na półce w tamtym pokoju, „Kodeks postępowania honorowego” pułkownika Boziewicza, gdzie można pękać ze śmiechu, te pojęcia honoru wtedy, honor to jest święta rzecz, ale to były po prostu humory. Na przykład nie można się było z drukarzem pojedynkować, bo drukarz nie miał praw honorowych na przykład. To można czytać dla rozrywki. Ojciec na ten pojedynek, zdaje się, poszedł i tak się zaczął śmiać, że mu poważnie podziękowali, że nie może być śmiejący się sekundant, i zrezygnował z tego. Ale to jest fakt autentyczny z tym pojedynkiem Władysława Broniewskiego z panem Tolo Hellmanen o Irenę Hellman.

[Ze strony http://ahm.1944.pl [Rozmowa z Andrzejem Kazimierzem Olszewskim emerytowanym profesorem historii sztuki Uniwersytetu Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie.]

 

Zamieszczony obok fragment fotografii pochodzi z książki O.Watowej "Wszystko co najważniejsze"

 

 

 

W 2013 r.listy Władysława Broniewskiego i Ireny Hellman zostały opublikowane

 

Wywiad Ireny Hellman z Julianem Tuwimem