2017. Na styku Podlasia i Mazowsza

Nie tylko Pilica » Wakacyjna opowieść » 2017. Na styku Podlasia i Mazowsza

Naszą pierwszą wakacyjną bazą stał się Drohiczyn - malownicze miasteczko nad Bugiem, historią, ilością zabytków i wielkością przypominające Pilicę. Już sama nazwa niesie w sobie powiew kresowej egzotyki. Początki Drohiczyna sięgają XI wieku. W XII wieku był stolicą księstwa drohiczyńskiego. W roku 1253 książę halicki Daniel Romanowicz koronował się tutaj na jedynego w historii Rusi króla dzięki czemu Drohiczyn, obok Gniezna, Warszawy i Krakowa, jest jednym z czterech polskich miast koronacyjnych. Później miasto należało do Mazowsza. W końcu XIII w. tereny te zostały opanowane przez Litwę a następnie przechodził z rąk do rąk. W XV trafił w ręce Jagiellonów. Prawa miejskie otrzymał w 1498 z rąk Aleksandra Jagiellończyka. Od 1520 do rozbiorów był stolicą województwa podlaskiego. Okresem największego rozwoju miasta był XVI w. Działał tu wówczas port rzeczny na Bugu a wielka liczba przewijających się przez niego kupców umożliwiała działalność 9 młynów wodnych i 70 karczm. W 1569 miasto zostało włączone do Korony. Okres rozwoju miasta przerwał Potop szwedzki i związane z nim zniszczenie miasta przez wojska siedmiogrodzkie a następnie moskiewskie. XIX wiek to okres upadku miasta. Dawna stolica województwa spadła do roli w prowincjonalnego miasteczka oddalonego od ważnych szlaków komunikacyjnych. Od 1808 miasteczko należało do Imperium Rosyjskiego. Podczas dwóch wojen światowych zostało zniszczone. Od 1991 Drohiczyn jest siedzibą diecezji drohiczyńskiej.

Katedra w Drohiczynie widziana z promu Drohiczyn-Bużyska

Śladem najstarszej historii miasteczka jest Grodzisko na Górze Zamkowej.

Kto by pomyślał, że na nizinach można znaleźć takie "beskidzkie klimaty"?

Panorama z Góry Zamkowej

Zespół klasztorny jezuitów:

  • barokowa katedra pw. Trójcy Przenajświętszej

  • barokowy klasztor oo. jezuitów (obecnie kuria)

  • kolegium jezuitów (obecnie seminarium duchowne)

Katedra pw. Trójcy Przenajświętszej

Ulica Jana z Drohiczyna

Jan Wajduta zwany Janem z Drohiczyna urodził się w 1365 r. Był synem księcia na Drohiczynie Butawda Henryka i jego nieznanej z imienia żony. Prawdopodobnie w 1381 r. przyjął chrzest w Pradze, rozpoczął naukę na tamtejszym uniwersytecie na wydziale teologii i przyjął święcenia kapłańskie. Od 1389 Jan występował w źródłach jako kustosz krakowski a jego karierę przypisuje się protekcji Władysława Jagiełły. W 1401 został drugim rektorem odnowionego Uniwersytetu Krakowskiego. Zmarł wiosną 1402 w Krakowie i został pochowany w kościele katedralnym w Krakowie. Dobrodziejkami odnowionego Uniwersytetu były w tym czasie Jadwiga z Melsztyna i jej córka Elżbieta z Pilczy więc zapewne znały Jana.

Zespół klasztorny franciszkanów:

  • barokowy kościół pw. Wniebowzięcia NMP (zniszczony w czasie II wojny światowej, do kultu przywrócony w 1949).

  • klasztor franciszkanów-po powstaniu listopadowym w nim koszary a pod koniec XIX wieku szkoła. Obecnie pozbawiony cech stylowych. W budynku mieści się Muzeum Diecezjalne. W jego zbiorach znajdują się królewskie dokumenty, ornaty, kielichy, relikwiarze, monstrancje, pasy słuckie, pacyfikały, lichtarze, zbiór szat liturgicznych od XVI wieku, w tym bogato zdobione i haftowane ornaty i unikalny zbiór ornatów z pasów kontuszowych.

Kościół pw. Wniebowzięcia NMP

Muzeum Diecezjalne

 

Kilka eksponatów przypomniało nam o "Pilickim Zagłębiu Opłatkowym":

Wnętrze kościołał pw. Wniebowzięcia NMP

Zespół klasztorny benedyktynek:

  • osiemnastowieczny kościół benedyktynek pw. Wszystkich Świętych, zaprojektowany przez Jakuba Fontanę. W 1957 roku objęły go benedyktynki wypędzone z Nieświeża.

  • Klasztor benedyktynek. Pierwotny budynek został rozebrany po 1885 roku. Odbudowano go bez cech stylowych w latach 1958–1960.

Kościół benedyktynek pw. Wszystkich Świętych

Cerkiew św. Mikołaja z 1792, zbudowana w stylu klasycystycznym. Pierwotnie była to  cerkiew klasztorna unickiego zakonu bazylianów, od 1839 przekształcona w świątynię prawosławna. Obecnie jest cerkwią parafialną.

Wnętrze drohiczyńskiej cerkwi

Wykorzystaniem historycznego dziedzictwa na rzecz promocji i przyciągnięcia turystów liczący niespełna dwa tysiące mieszkańców Drohiczyn bije nas na głowę. O Muzeum Diecezjalnym wspomniałem wyżej. W ramach Nadbużańskiego Parku Historyczno-Kulturowego działają: Muzeum Regionalne gdzie znajdują się zbiory, prezentujące dzieje miasta oraz Muzeum Kajakarstwa eksponujące stare kajaki oraz ich wyposażenie.

W budynku Starej Gminy ulokowano wystawę zabytkowych motocykli i ekspozycję archeologiczną.

Wśród eksponatów saprzwdziwe perełki

Do tego dochodzą kapliczki, pomniki, zabytkowe domy, schrony bojowe z lat 1940–1941 i wiele atrakcji w miejscowościach w położonych w pobliżu. Kilkudniowa wizyta pozwoliła więc jedynie na liźnięcie lokalnej historii, kultury i przyrody. Najlepszymi przewodnikami okazali się bardzo życzliwi dla przybyszów mieszkańcy, którzy podchodzili do kręcących się obok zabytków przybyszów i opowiadali o wydarzeniach z lokalnej historii. W przypadku najnowszej historii często były to powieści zawierające wątki osobiste oraz lokalne smaczki, których nie znajdzie się w oficjalnych przewodnikach.

Jeden ze schronów Linii Mołotowa pełniący rolę punktu widokowego.

Pamiątka bitwy pod Drohiczynem w 1920 r.

 Dzień drugi

Za namowa naszych miłych gospodarzy z Domu Gościnnego „Cichy Bug” wybieramy się do Korycin, których nie było na naszej wakacyjnej mapie. Zachęta brzmi interesująco chociaż, podobno, „to już nie to co dawniej” bo z prawdziwego cichego zielarskiego zakątka zrobił się „mały kombajn turystyczny”. Jedziemy przez Miłkowice-Macki gdzie stoi drewniany kościółek pw.św.Rocha...

...i przez Ostrożany gdzie znajduje się Sanktuarium Maryjne pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. W kościele, zbudowanym w latach z lat 1756-1758 przez miejscowego cieślę z pobliskich Siemiatycz, interesująca jest barokowa ambona, w kształcie łodzi, zbudowana w 1792 roku. Przedmiotem kultu jest obraz Matki Boskiej Ostrożańskiej z ok. 1661 roku ufundowany przez kasztelana podlaskiego Aleksandra Radziszewskiego. Od 1666 roku wzmiankowany jest jako słynący łaskami. Od 1710 roku gdy parafia ocalała przed epidemią prowadzony jest rejestr cudów.

W Ziołowym Zakątkuw Korycinach goście mają okazję poznać Podlaski Ogród Ziołowy, który został założony w 2007 roku a w 2011 roku uzyskał status Ogrodu Botanicznego. Gromadzone są w nim przede wszystkim rośliny lecznicze i aromatyczne wykorzystywane przez człowieka dawniej i obecnie: w lecznictwie i w magii, w żywieniu czy w tkactwie i barwierstwie. Liczba gatunków roślin użytkowych zgromadzonych na jego terenie jest podobno największa w Polsce. Przy Ogrodzie powstały:

  • Ośrodek Edukacji Przyrodniczej prowadzący zajęcia dla dzieci, młodzieży szkolnej oraz studentów.

  • izba tradycji zielarskich, sala obserwacji mikroskopowej.

  • Ogród Biblijny, w którym zgromadzono i opisano cytatami z Biblii rośliny znane już w starożytności.

Oprócz ogrodu botanicznego Ziołowy Zakątek oferuje:

  • karczmę serwująca potrawy przyrządzone z wykorzystaniem warzyw, dziko rosnących roślin jadalnych, jajek i wyrobów mleczarskich, aromatycznych ziół i przypraw.

  • zielarnię prowadząca warsztaty ziołowe, na których uczestnicy własnoręcznie wykonują mieszanki przypraw czy herbaty owocowo – ziołowe.

  • sklep oferujący zioła, herbatki, kawy, przyprawy, oleje, konfitury, przetwory, soki, syropy, napoje, miody, przekąski i wiele innych produktów.

  • pracownię ceramiczną gdzie można wykonać własny kubek czy wazonik.

  • sklepik z rękodziełem ludowym.

  • drewniany plac zabaw dla najmłodszych.

  • miejsca noclegowe.

Na terenie Ziołowego Zakątka mieszczą się również:

  • XVII- wieczny drewniany kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Jagodnej przeniesiony z pobliskiego Grodziska.

  • gospodarstwo, w którym hoduje się: konie, osiołka, krowy, świnki, kozy, owce, bażanty, indyki, kaczki, gęsi, kury, króliki oraz świnki morskie.

Atrakcji jest sporo więc określenie „mały kombajn turystyczny” nas nie dziwi. Na szczęście teren jest olbrzymi i każdy, z miłośnikami ciszy włącznie, znajdzie tu coś dla siebie.

 

 

Wejście do Ogrodu Botanicznego

 

 

 

Fragment Ogrodu Biblijnego

Fragment placu zabaw

 

 

 

 

 

Kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Jagodnej

 

Leśna bimbrownia. Niestety jedynie "wersja demo"

Dzień trzeci

Plan na kolejny dzień przewidywał Wizytę w Liwie i w Węgrowie. Po drodze drogowskaz informuje nas o kościele w Wirowie odległym o 2 km od głównej drogi. Na miejscu okazuje się, że jest to okazały kompleks obiektów z potężnym budynkiem poklasztornym. Prawosławny żeński klasztor, Monaster Chrystusa Zbawiciela, istniał tutaj w latach 1893-1915. Klasztor został powołany w celu wzmacniania wpływów prawosławia na ziemiach wcielonych do Imperium Rosyjskiego po rozbiorach Polski. Mniszki prowadziły szkołę, szpital, aptekę oraz sierociniec. Na początku I wojny światowej mniszki wyjechały do Moskwy. W 1916 zabudowania klasztorne zostały rewindykowane na rzecz kościoła katolickiego. Główna cerkiew klasztorna została zaadaptowana na kościół parafialny pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego. W budynku klasztornym zamieszkały siostry z zakonu niepokalanek, które zorganizowały seminarium nauczycielskie. W kolejnych latach obiekt został adaptowany na szkołę podstawową oraz zakład dla dzieci specjalnej troski, prowadzony przez Siostry Rodziny Maryi. Po 1946 w Wirowie ulokowano dom dziecka, a następnie na dom opieki społecznej. W 1958 r. w zabudowaniach powstał zakład dla uzależnionych od alkoholu. Obecnie działa tu dom pomocy społecznej. W latach 1994–2000 parafia odremontowała dawną cerkiew św. Serafina z Sarowa, adaptując ją na plebanię.

Budynek poklasztorny w Wirowie. Obecnie Dom Pomocy Społecznej

Pobłądziliśmy na którymś z rond w Węgrowie i przez przypadek trafiliśmy do Starejwsi. Dzięki temu trafiła się okazja zobaczenia z bliska tamtejszego pięknego pałacu będącego niegdyś siedzibą Radziwiłłów. Zbudowana na początku XVII wieku murowana rezydencja, leżąca na terenie granicznym między Podlasiem a Koroną, była jednym z elementów założenia dworskiego. Miała przy tym charakter obronny. Otoczona była basztami, palisadą oraz zachowaną do dziś fosą. Pałac był kilkakrotnie remontowany i modernizowany. W latach 1655-61 dokonano poważnej przebudowy staraniem księcia Bogusława Radziwiłła. Od frontu dobudowano dwie wieże. Stworzono nowy system fortyfikacji - podwójną palisadę i fosę. Dzięki tym umocnieniom pałac bez uszczerbku wyszedł z wojen szwedzkich. Największe zmiany w architekturze pałacu zaszły w latach czterdziestych XIX wieku, gdy był własnością księcia Sergiusza Golicyna. Nabrał on cech neogotyckiego angielskiego zamczyska. W czasie II wojny światowej stacjonowały tu oddziały Wermachtu. Po wojnie w pałacu mieściła się szkoła, magazyn GS i organizowano kolonie dla dzieci doprowadził obiekt do stanu daleko posuniętej dewastacji. W 1966 zarząd nad zespołem pałacowo-parkowym przejął Narodowy Bank Polski. Remont objęł pałac, oficyny, starą piwnicę, kordegardę i most. Uporządkowany został niemal 30-hektarowy park, wraz ze stawami i kanałami. Kolejny remont, przeprowadzono w latach 1999-2001. Obecnie mieści się tu ośrodek szkoleniowy NBP. Pospacerowaliśmy po parku -pałacowe progi byłyby zapewne za wysokie – ruszyliśmy do Liwu.

Pałac w Starejwsi

W XIII w. osada została przeniesiona bardziej na północ w miejsce dzisiejszego zamku. Pierwsza wzmianka pisana o Liwie pochodzi z z 1304 r. Bliskość granicy z Wielkim Księstwem Litewskim oraz przebiegający tędy trakt na Ruś sprzyjał rozwojowi miejscowości jednak prawa miejskie Liw uzyskał dopiero ok. 1421 r., kiedy wybudowano tu zamek książęcy. Ziemia Liwska została wcielona do Korony dopiero w 1537 r. W 1572 r. Liw był typowany jako jedno z miast, w którym mogłaby odbywać się elekcja królów polskich. W XVII wiek rozwój Węgrowa na drugim brzegu rzeki, wojny prowadzone przez Rzeczpospolitą oraz ogólnoeuropejska sytuacja gospodarcza na rynku zboża przynioy upadek gospodarczy miasta. W tym samym wieku dwukrotnie wybuchła w mieście zaraza a w 1657r. zostało spalone przez wojska księcia siedmiogrodzkiego. Kolejne dwa pożary w pierwszych latach XVIII wieku wywołali Szwedzi, którzy przy okazji zburzyli zamek i większość zabudowy. W 1762 r. w zatargu władz miejskich z kościołem o dziesięcinę nałożono na miasto ekskomunikę. Tuż przed II wojną stanowisko opiekuna zabytków powiatu węgrowskiego objął Otto Warpechowski, archeolog i historyk-amator. Po wybuchu wojny niemiecki starosta postanowił rozebrać ruiny a cegły wykorzystać do budowy obozu zagłady w niedalekiej Treblince. Nie wiadomo w jaki sposób Warpechowski zdołał przekonać starostę, że liwski zamek to dowód na niemieckie korzenie tych ziem. W 1942 roku ruszyły prace zmierzające do odbudowania "najdalej wysuniętej na wchód krzyżackiej warowni" a Otto Warpechowski został kierownikiem robót. Przez dwa lata udało mu się zabezpieczyć przed dalszą ruiną wszystkie zachowane mury i wieżę. Zrekonstruowano dworek. W lutym 1944 roku wielka mistyfikacja wydała się. Przez kilka miesięcy Warpechowski ukrywał się przed Gestapo. Po wyzwoleniu Otto zgłosił się do II Armii Wojska Polskiego. 5 lutego 1945 roku został przypadkowo zastrzelony przez pijanego radzieckiego oficera. W 1703 roku Szwedzi zdobyli miasto i zamek a zdobyte armaty załadowali na wozy i próbowali wywieźć. Ciężaru nie wytrzymał drewniany most. Dwanaście armat wpadło do wody i ugrzęzło w mokradłach. W latach osiemdziesiątych XX wieku próby zlokalizowania i wydobycia ładunku za pomocą koparek podejmowały lokalne władze. Korzystano nawet z pomocy różdżkarzy. Miejscowi gospodarze opowiadają o Żółtej Damie przechadzającej się po murach. To płacząca i zapewniająca o swojej niewinności kasztelanowa Ludwika z Szujskich Kuczyńska, żona kasztelana litewskiego Michała Kuczyńskiego. Kasztelan cały czas podejrzewał żonę o zdradę. Gdy pewnego razu nie znalazł trzech brylantowych pierścieni, które podarował Ludwice, posądził ją o cudzołóstwo. Kobietę poddano ówczesnym zwyczajem próbie. Zamknięta w zamkowej wieży miała do rana przewiercić palcem cegłę. O świcie cegła była nienaruszona. Choć Ludwika zaklinała się, że jest niewinna wyrok wykonano toporem na zamkowym dziedzińcu. Kilka dni później dworzanie zupełnie przypadkowo, w jednym ze sroczych gniazd znaleźli pechowe brylantowe pierścienie. Ludwikę pochowano z honorami a Michał Kuczyński odebrał sobie życie skacząc z zamkowej wieży. Żółtą suknię miała na sobie Ludwika podczas wykonania wyroku.

Według kolejnej legendy zamek w Liwie zbudował jakiś książę polski lub litewski dla pięknej branki, przywiezionej z wojennej wyprawy a zadaniem miejscowych duchownych było nawrócenie dziewczyny na wiarę chrześcijańską.

Król szwedzki miał tu zgubić podczas bitwy swój kapelusz. Na jego powrót po zgubę czekają śpiący w pobliżu polscy rycerze. Gdy obcy władca pojawi się, rycerze powstaną i rozpoczną bój tak straszny, że w Liwcu zamiast wody popłynie krew a w pobliskim Węgrowie powypadają szyby z okien.

Zamek i barokowy dworek w Liwie

Wnętrza dwóch węgrowskich kościołów ozdobione są barokowymi polichromiami i freskami nadwornego malarza Jana III Sobieskiego -Michała Anioła Palloniego. Bazylika mniejsza Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny oraz świętych: Piotra, Pawła, Andrzeja i Katarzyny została ozdobiona przez słynnego Florentczyka podczas przebudowy w stylu barokowym w latach 1703-1706, prowadzonej przez przez Carlo Ceroniego (architekt królewski) i Jana Reisnera (członek Akademii św. Łukasza w Rzymie) według projektu Tylmana z Gameren. Dzisiejszy kościół parafialny św. Antoniego z Padwy i św. Piotra z Alkantary to dawny kościół klasztorny zakonu reformatów. Wybudowany został w latach 1693-1715 przez Carla Ceroniego, według projektu Tylmana z Gameren. Wnętrze, oprócz polichromii i fresków Palloniego, zdobi cenny krucyfiks wykonany przez Andreasa Schlütera i przypisywany jemu ołtarz główny z 1690 roku. To właśnie u Schlütera, w 1701 roku Fryderyk I Hohenzollern zamówił wykonanie bursztynowego wystroju gabinetu w pałacu Charlottenburg znanego jako Bursztynowa Komnata. Schlüter odpowiadał za konstrukcję i koncepcję a jegopomysł realizowali przez jedenaście lat Gottfried Wolfram, Gottfried Turau i Ernest Schacht, odpowiedzialni za wykonanie bursztynowych paneli. Co nazwisko to sensacja. Trzeba lepszej rekomendacji żeby tu przyjechać? Pospacerowaliśmy po miasteczku. Niestety oba kościoły były niedostępne. Remonty zabytków w wakacyjnych miesiącach to nasza narodowa specjalność.

Bazylika mniejsza

Na pociechę pozostały nam inne atrakcje i pilicki ślad. Zgromadzenie reformackie istniało w Węgrowie do roku 1864, kiedy zostało skasowane ukazem carskim z d. 27 października (8 listopada) 1864 r. Budynek klasztoru uległ konfiskacie a zakonników przesiedlono do Pilicy gdzie pozostał klasztory etapowy, który miał działać do wymarcia zakonników. Część obiektu w Węgrowie została przebudowana na cerkiew prawosławną. W pozostałych pomieszczeniach mieściła się szkoła i remiza strażacka. Obecnie w gmachu poklasztornym znajduje się plebania oraz dom rekolekcyjny. W podziemiach węgrowskiej świątyni pochowanych zostało 259 osób.

Poreformacki kościół parafialny św. Antoniego z Padwy i św. Piotra z Alkantary

We wnętrzu trwa remont

 

Droga Krzyżowa

W XVIII wieku kupcy gdańscy, którzy spławiali zboże Liwcem, Bugiem i Wisłą do morza przy północnej pierzei Rynku wybudowali sobie okazałą barokową siedzibę , która szybko zyskała nazwę „Domu Gdańskiego”. Interesy szły bardzo dobrze, aż do czasu wielkiego pożaru, który w 1761 roku i strawił trzecią część miasta. Dziś Dom Gdański jest siedzibą Miejskiej Biblioteki Publicznej, która oprócz swojej statutowej działalności organizuje wystawy, koncerty, spotkania z ludźmi kultury i sztuki.

Dom Gdański

Budynek domu zakonnego oraz seminarium bartolomitów stanął w latach 1708-1712. W 1839 roku kolegium zostało przeniesione do Janowa Podlaskiego. W 1864 roku budynek został przejęty przez władze carskie. Po II wojnie światowej mieścił się w nim Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa, a później urzędy i instytucje państwowe.

Fragment domu zakonnego bartolomitów

Inne zabytkowe obiekty to Dom Lipki, Dom Rabina, Stara Plebania i kilkadziesiąt parterowych domów z XVIII, XIX i z początku XX wieku. Od drugiej połowy XVI w. miasto było jednym z ważniejszych ośrodków protestantyzmu w Rzeczypospolitej. Osiedlali się tu arianie i kalwini, na synody zjeżdżali ewangeliccy biskupi. W XVII wieku Bogusław Radziwiłł sprowadził tu szkockich tkaczy. Wyrabiane przez nich sukna szybko stały się słynne w całej Rzeczypospolitej. Śladem ich bytności jest drewniany kościół ewangelicki zbudowany na mocy przywileju biskupa łuckiego Stanisława Witwickiego w ciągu jednej doby. Kolejne ślady to: Pastorówka -dom pastora ewangelickiego ufundowany przez bankiera królewskiego Piotra Tepperra w 1763 roku, dzisiaj mieszczący Ewangelicki Dom Opieki Sarepta. cmentarz protestancki założony w drugiej połowie XVI wieku z zachowanymi grobami Szkotów. W dobrze prosperującym mieście była oczywiście obecna społeczność żydowska. Żydzi byli właścicielami elektrownia i młynów, dzierżawili sady, prowadzili sklepy i punkty drobnego handlu oraz świadczyli usługi piekarskie, stolarskie, krawieckie i fryzjerskie. Pozostał po nich kirkut. Po wojnie wzniesiono na jego miejscu Państwowy Ośrodek Maszynowy i Zespół Szkół Zawodowych. Dzisiaj na dawnym kirkucie mieści się lapidarium z ocalałych macew.

Wracamy do Drohiczyna. Podający odległość do wsi drogowskaz „Szkopy dwa” (km) przypomniał nam o naszych znajomych zza zachodniej granicy, spędzających urlop nad polskim morzem i wprawił nas w wesoły nastrój. Skręcamy pamiętając, że jest tam zabytkowy kościół. Ciekawostka: W Szkopach działa OSP. W 2015 roku drużyna OSP Szkopy zajęła III miejsce w XIV Krajowych Zawodach Sportowo-Pożarniczych jednostek OSP i tym samym ma prawo do startu w w tej „strażackiej olimpiadzie” w 2019 r.

Szkopy. Kościół pw. Świętej Trójcy, dawniej cerkiew, ma nietypowy, eliptyczny rzut. Wejście obejmuje portyk wydzielony doryckimi pilastrami i zwieńczony trójkątnym szczytem. Na elewacji półkoliste okna.

 

W drodze powrotnej obok szosy zaprezentował się nam bocian czarny

Dzień czwarty

Zwiedziliśmy kawałek Polski na zachód od Drohiczyna więc nadszedł czas na zwiad w kierunku wschodnim. Jedziemy do Siemiatycz i do Mielnika. Siemiatycze od razu robią dobre wrażenie bo: bez większych problemów udało się zaparkować niedaleko rynku, na rynku jest informacja turystyczna i drogowskazy do ważniejszych zabytków. Poza tym jest kolorowo i na pierwszy rzut oka czysto.

Przystanki autobusowe mogą być ozdobą miast!

Zwiedzanie zaczynamy od zespołu pomisjonarskiego. Budowę obecnej, barokowej, murowanej świątyni pw. Wniebowzięcia NMP rozpoczął w 1626 roku kanclerz wielki litewski i wojewoda wileński Lew Iwanowicz Sapieha. W latach 1719-1727 kościół uzyskał obecny, późnobarokowy, kształt kiedy został przebudowany według projektu Karola Antoniego Baya, którego specjalnością były trójnawowe bazyliki z monumentalnymi fasadami. Zbudował m.in. warszawski kościół wizytek i lubelski kościół kapucynów.Stojący obok klasztor misjonarzy zbudowany został w tym samych latach również pod kierunkiem Baya. Fasadę kościoła przekomponowano kilka lat po jego budowie.

Kościół pw. Wniebowzięcia NMP

Zabudowania dawnego klasztoru mansjonarskiego

W pobliżu kościoła stoi piękna cerkiew. Kiedy stara siemiatycka cerkiew groziła zawaleniem, w 1865 przystąpiono do wznoszenia w jej sąsiedztwie murowanej świątyni w stylu rosyjsko-bizantyjskim, korzystając z gotowego projektu według wzornika Projekty cerkwiej. Sporo cegieł na jej budowę pochodziło z rozbiórki części budynków klasztoru misjonarzy. Rok później nowa świątynia została konsekrowana, zachowując wezwanie Świętych Piotra i Pawła, patronów starej cerkwi, którą rozebrano a na miejscu jej ołtarza pozostawiono pamiątkowy kamień. Otoczony murem plac cerkiewny był równocześnie cmentarzem. Przetrwała na nim część zabytkowych nagrobków. W kolejnych latach świątynia została otoczona kamienno-ceglanym ogrodzeniem, a w 1890 wzniesiono ozdobną bramę z ikoną Trójcy Świętej. W 1897 odnowiona budowla została poświęcona po raz drugi. cerkiew była czynna do 1915 r. W okresie I wojny świątynia pełniła funkcje obiektu gospodarczego. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości parafia wznowiła działalność. Po 1945 z Siemiatycz wyjechała część ludności prawosławnej. W 1966, w ramach przygotowań do stulecia świątyni, budowla została pokryta blachą cynkowaną i odmalowana. 1 maja 1973 cerkiew doznała poważnych uszkodzeń wskutek pożaru. Odrestaurowywanie wnętrza zajęło kilka lat.

Cerkiew pw.św.św.Piotra i Pawła

Szczególnym kultem otaczane są barokowe ikony Świętych Piotra i Pawła oraz św. Paraskiewy. Wizerunki te powstały na potrzeby pierwszej, piętnastowiecznej cerkwi. W XIX wieku powstała ikona św. Aleksandra Newskiego wystawiona pierwotnie w kaplicy w centrum miasta, zbudowanej dla uczczenia zwycięstwa wojsk rosyjskich w bitwie pod Siemiatyczami. Kaplica ta została zburzonej w 1925 r. W przedsionku świątyni znajduje się ludowy dziewiętnastowieczny krucyfiks. Z pierwszych lat XX wieku pochodzą ikony świętych Antoniego Pieczerskiego i św. Teodozjusza Czernihowskiego. Z 1905 pochodzą ikony Męczenników Wileńskich oraz św. Serafina z Sarowa. Starsze są wizerunki św. Mikołaja oraz Matki Bożej. W 1907 wstawiono do cerkwi nowy siedmioświecznik. We wnętrzu zachował się ikonostas z 1908. Polichromia we wnętrzu obiektu jest nowoczesna. Powstała w ostatniej dekadzie XX wieku.

Wnętrze cerkwi pw.św.św.Piotra i Pawła

W pobliżu cerkwi znajduje się duży cmentarz wielowyznaniowy założony w 1805 r. Tradycyjnie idziemy więc aby „poczytać kronikę miejscowości”. Sporo ciekawych informacji o historii usłyszeliśmy od kamieniarza, który przerwał pracę przy nagrobku widząc przyjezdnych spacerujących po alejkach. Na cmentarzu stoją kaplice: św. Anny z lat 1826-27 i ewangelicko-augsburska z poł. XIX wieku, pełniąca dzisiaj rolę galerii sztuki, w której wyeksponowano krzyże ze zlikwidowanych nagrobków, wykonane przez miejscowych kowali.

 Wystawa w kaplicy ewangelicko-augsburskiej

W widzianej ze wzgórza panoramie miasta rzuca się w oczy duża, pięciokopułowa cerkiew z żółtej cegły. To wybudowana w latach 1999-2009 świątynia pw.Zmartwychwstania Pańskiego. Jej projektantem jest architekt Janusza Kenska z Warszawy.

Cerkiew pw.Zmartwychwstania Pańskiego

W pobliżu znajduje się kirkut, z którego zachowało się ceglana brama i ogrodzenie, za którym znajduje się pomnik ku czci ofiar Holocaustu zbudowany z wykorzystaniem zachowanych szczątków macew.

Cmentarz był świadkiem samosądów, do jakich doszło w Siemiatyczach w pierwszych dniach po agresji wojsk niemieckich na ZSRR: "10 lipca Polacy z własnej inicjatywy zebrali wszystkich Żydów. (....) Ubrali ich w tałesy, dali im w ręce młoty i siekiery i kazali rozbić pomnik Lenina. Zdjęte części zburzonego pomnika Żydzi musieli owinąć w prześcieradła i przenieść na cmentarz. Niosąc je, musieli głośno płakać. Droga na cmentarz wiodła przez rzekę, w trakcie przechodzenia przez nią wrzucano Żydów żywcem do wody, przy czym na skutek uderzenia o słup mostu, został zabity Żydem nazwiskiem Kusidowicz".

Spośród siemiatyckich Żydów w historii zapisał się Gedaliah z Siemiatycz, który w 1700 roku ogłosił koncepcję utworzenia państwa żydowskiego, stając się twórcą idei syjonizmu.

Jedziemy z Siemiatycz do Mielnika. Po drodze przystajemy w Maćkowicach

Cerkiew pod wezwaniem Świętych Cyryla i Metodego w Maćkowiczach zbudowana w latach 1995–1997.

Mielnik to kolejna miejscowość nafaszerowana zabytkami niczym świąteczny placek rodzynkami i kolejna miejscowość, w której myśli się o turystach jako o gościach, którym wypada pokazać się z jak najlepszej strony. Miejscowość zachowała zabytkowy układ przestrzenny z XV-XVI wieku. Średniowieczny murowany zamek królewski w Mielniku zapisał się w naszej historii jako „królewska poczekalnia” - w 1501 roku w oczekiwaniu na koronę polską przebywał na nim Aleksander Jagiellończyk a w 1506 roku na koronę oczekiwał tu Zygmunt Stary. Tu zawarto Unię mielnicką z Litwinami.Pomiędzy rokiem 1551 a 1560 zamek spłonął i pozostał z niego tylko kościół i wieża wjazdowa. W 1560 roku stał już na zamku dolnym 3-izbowy dwór starosty jednak sam zamek nie odzyskał już wcześniejszej rangi. Kolejny pożar strawił zamek w 1656 za sprawą wojsk siedmiogrodzkich Jerzego II Rakoczego, które spaliły również gotycki kościół Bożego Ciała, N.P.Marii i św. Mikołaja na zamku dolnym i miasto. Od tego czasu warownia jest ruiną.

Widok z Góry Zamkowej

Na samym szczycie zamku górnego znajdują się fundamenty rosyjskiej kapliczki z 1865 r. Na zamku dolnym stoją ruiny katolickiego kościoła parafialnego Świętej Trójcy. Gotycki kościół pod wezwaniem Bożego Ciała, N.P.Marii i św. Mikołaja stanął tu przed 1420. Spalony został w czasie wojen szwedzkich. Po odbudowie kościoła w XVIII w. zmieniono jego wezwanie na św. Trójcy.Kościół w 1851 roku był opuszczony, a po powstaniu styczniowym, od 1871 r. funkcjonował krótko jako cerkiew prawosławna pw. Świętego Ducha. Spłonął w 1915. W 1940 r. Rosjanie zniszczyli zakrystię funkcjonującą jako kaplica.

Ruiny kościoła parafialnego pw.Świętej Trójcy

Kościół parafialny Przemienienia Pańskiego zbudowano w latach1912-1920, jako neobarokowy, w miejscu XVI-wiecznego kościoła pod wezwaniem św. Rocha. Murowana, klasycystyczna cerkiew parafialna Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy stanęła w 1825 jako świątynia unicka pw. Narodzenia Matki Bożej, zastępując drewnianą cerkiew z 1551 r. W 1839, na mocy postanowień synodu połockiego, mielnicka parafia przeszła do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. W latach 1907–1910 budynek gruntownie przebudowano w urzędowym stylu bizantyjsko-rosyjskim. Dostawiono do niego przedsionek z dzwonnicą oraz pięć kopuł na dachu.

Krzyże przy cerkwi

Kaplica cmentarna Opieki Matki Boskiej wzniesiona została w 1776 jako unicka. Po 1839 funkcjonuje jako prawosławna. Rozbudowana została w 1985 poprzez dodanie niskiej wieżyczki-dzwonnicy.

Kaplica cmentarna Opieki Matki Boskiej

Mielnik to nie tylko zabytkowe budowle. Odwiedzamy Ośrodek Dziejów Ziemi Mielnickiej – Muzeum w Mielniku, który w swych zbiorach posiada ponad 60 prac Honorowego Obywatela Mielnika Henryka Musiałowicza, pochodzących z cykli „Reminescencje” i „Znaki czasu. Mielnik 1954-1976”. W Ośrodku prezentowane są również prace grupy lokalnych artystów, pamiątki związane z przeszłością Ziemi Mielnickiej oraz rekwizyty i kostiumy filmowe używanych podczas realizacji filmu pt. "Ogniem i mieczem".

Fragment ekspozycji w Ośrodku Dziejów Ziemi Mielnickiej

Z platformy widokowej oglądamy kopalnię kredy. Idziemy do rezerwatu Uszeście a z wieży widokowej zerkamy na krajobraz Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego.

Kopalnia kredy z lotu ptaka

Pobyt kończymy nad Bugiem.

W drodze powrotnej stajemy przy cmentarzu pierwszowojennym wojennym na skraju Siemiatycz.

 

Dzień piąty

Na pierwszy strzał idzie Koterka, na którą w pełnym atrakcji wczorajszym dniu zabrakło czasu. Gdyby zapytać turystów, z jakim miejscem kojarzy im się podlaskie prawosławie, większość odpowiedzi brzmiała by zapewne: Grabarka albo Supraśl. Oba miejsca są ważne. Oba są piękne i oba są… ludne. Jest jednak miejsce mniej znane bo zagubione może nie „na końcu świata” lecz na odludziu, na końcu ślepej szosy kończącej się szlabanem i pasem granicznym gdzie można w ciszy poczuć powiew skomplikowanej historii wiary na tych ziemiach. To stojąca na leśnym uroczysku Koterka, nazywanym przez wiernych Świętym Miejscem, cerkiew Ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość. W 1852, w dniu święta Trójcy Świętej, miało dojść do objawienia maryjnego. Matka Boża miała objawić się miejscowej chłopce Eufrozynie Iwaszczuk, gdzie kobieta zbierała szczaw. Maryja oznajmiła, że święto zostało ustanowione, by w tym dniu modlono się w świątyni, a nie pracowano. Zapowiedziała także, że grzechy mieszkańców wsi zostaną ukarane morowym powietrzem i nakazała Eufrozynie udać się do proboszcza i polecić mu, by razem z parafianami modlił się o wybaczenie win. Proboszcz parafii w Tokarach ustawił na uroczysku krzyż. Miejsce zaczęło przyciągać pielgrzymów. Pojawiły się relacje o cudownych uzdrowieniach. W czerwcu 1852 przy eparchii wileńskiej i litewskiej powołana została specjalna komisja, która miała rozstrzygnąć czy wydarzenia w Koterce były cudem w rozumieniu Cerkwi. We wrześniu tego samego roku uznała ona, że cud nie miał miejsca. Proboszcz parafii tokarskiej, który jeszcze przed wydaniem orzeczenia zachęcał do pielgrzymowania na uroczysko, został usunięty z parafii a krzyż z Koterki nakazano przenieść na miejscowy cmentarz prawosławny. Pielgrzymki jednak nie ustawały. Przybysze uważali za cudowne źródełko, które wybiło na miejscu, gdzie pierwotnie znajdował się krzyż. Z powodu opinii eparchii wileńskiej i litewskiej na uroczysku nie odprawiano jednak nabożeństw. Dopiero w 1906 biskup grodzieński Michał wyraził zgodę na budowę cerkwi na tym miejscu. W 1909 roku położony został kamień węgielny. Wznoszenie cerkwi, finansowane z dadarów wiernych, trwało trzy lata. 29 lipca 1912 cerkiew poświęcił przełożony monasteru św. Onufrego w Jabłecznej archimandryta Serafin. W 1915 roku, w wyniku działań wojennych, prawosławni mieszkańcy Tokar opuścili wieś. W okresie międzywojennym na uroczystości w dniu Trójcy Świętej przybył do Koterki metropolita Dionizy co podniosło rangę świątyni. W kronice parafialnej notowano kolejne przypadki uzdrowień jednak większość z nich nie została udokumentowana i wiedza o nich funkcjonuje jedynie w ustnej tradycji. W 1948 wytyczenie granicy polsko-radzieckiej podzieliło wieś Tokary. Cerkiew św. Michała Archanioła i większość prawosławnych mieszkańców wsi znalazła się na obszarze republiki Białoruskiej. Koterka stała się cerkwią parafialną po polskiej stronie. Cerkiew została wpisana do rejestru zabytków w 1984 r. Dopiero od 1990 przywrócona została możliwość przybywania do Koterki wiernych z Białorusi w dniach święta Trójcy Świętej i święta ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość (6 listopada). W 2012, z okazji stulecia cerkwi, ustawiono obok niej sześciometrowy krzyż, który ufundowali leśnicy z nadleśnictwa Nurzec-Stacja. Przy świątyni znajdują się również inne krzyże wotywne. Kilka lat temu świątynia była remontowana a po skończeniu prac została w 2016 roku poświęcona przez metropolitę warszawskiego i całej Polski Sawę.

Koterka to kolejny przykład na to, że miejsc kultu nie tworzy się ustawami czy dekretami. Takie sztuczne lansowane twory mają krótki żywot a oficjalne działania przynoszą zazwyczaj odwrotny skutek. Popularność Koterki rośnie, zwłaszcza wśród tych, którzy dla swoich duchowych przemyśleń szukają miejsc cichych, po to by w spokoju porozmawiać ze swoim sumieniem a nie po to by ich inni tam widzieli.

Kiedy siedzieliśmy samotnie obok cerkwi trafił się nam „wehikuł czasu”. Nad nami piękne sierpniowe słońce. Dookoła cisza przerywana przez odgłosy lasu. Z lasu wyłoniła się zgarbiona babina, zawinięta w kolorową chustę. Do bańki nabrała wody ze studni, mamrocząc pod nosem jakieś zaklęcia i czyniąc tajemnicze znaki i nie zwracając na nas uwagi zniknęła w lesie. Brakowało tylko pohukiwania sowy… Może to była Szeptucha?

 

Kolejnym celem jest Białowieża. Na to żeby odbyć pieszą czy rowerowa wycieczkę po puszczy trzeba było wystartować z Drohiczyna o świcie a kto by w wakacje budził kury zgiełkiem na podwórku? To nasza pierwsza wizyta w Białowieskim Parku Narodowym a zwiad rządzi się innymi prawami. Idziemy na spacer po miasteczku, po rezerwacie pokazowym i po parku pałacowym.

 

Zrekonstruowana stacja Białowieża-Pałac. Zrekonstruowany obiekt nie jest wierną kopią oryginału Został  odwrócony frontem w stronę drogi i skrócony

Bez komentarza...

Dzień szósty

Celem podróży jest Ciechanowiec. Po drodze stajemy w miejscowości Sterdyń, której nie było w wakacyjnych planach. Okazuje się, że jest to kolejna przyjemna niespodzianka. Podczas spaceru miejscowość robi sympatyczne wrażenie. Czujemy, że turyści są tu mile widziani. We wnętrzu barokowego kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Anny, od którego zaczynamy zwiedzanie, jest poro epitafiów dających skróconą lekcją lokalnej historii. Niedaleko stąd do okazałej rezydencji sięgają XVI - XVII w. Właścicielami majątku byli między innymi Kiszkowie, Ossolińscy i Krasińscy. W początkach XIX wieku została rozbudowana i przekształcona w zespół złożony z pałacu oraz dwóch oficyn połączonych z korpusem głównymi odcinkami muru z bramkami. W tym czasie przekształcono również park krajobrazowy założony w XVIII wieku. Majątek ucierpiał w 1915 roku kiedy wycofujące się oddziały rosyjskie spaliły znaczną część miasteczka. W latach 1939-1941 w pałacu stacjonowały oddziały Wehrmachtu. W 1945 r. urządzono tu szpital dla rannych żołnierzy. Po wojnie obiekt zajmowały kolejno gimnazjum i izba porodowa a obiekt niszczał. Pierwsze próby odbudowy pałacu podjął Związek Kompozytorów Polskich i Stowarzyszenie Animatorów Kultury. W 1996 r., rozpoczęto odbudowę pałacu. Obecnie mieści się tu centrum konferencyjno- wypoczynkowe. Z przyjemnością spacerujemy po parkowych alejkach. W pięknej alei lipowej, będącej pomnikiem przyrody, stoi szereg tablic informujących szczegółowo o historii, zabytkach i innych atrakcjach gminy.

 

 

 

 

Docieramy do Ciechanowca. Żeby spokojnie obejrzeć cały skansen potrzebny byłby co najmniej dzień. Trochę czasu przepuściliśmy po drodze a czekało nas jeszcze po powrocie pakowanie bagaży bo kilka dni przeznaczonych na zwiad w okolicach Drohiczyna przeleciało nie wiadomo kiedy. Pospacerowaliśmy w głąb historii wsi i rolnictwa. 

 

Pogapiłem się na stare maszyny, które zawsze pobudzają moją wyobraźnię przywołując, nie wspomnienia bo trochę jednak jestem od nich młodszy, lecz obrazy minionych lat, które znam z archiwalnych gazet i książek. Epoka rewolucji przemysłowej ma w sobie coś urzekającego a stare maszyny mają duszę. Moda na szukanie rodzinnych korzeni zaowocowała zainteresowaniem rdzewiejącymi pod płotem ciagnikmi, kombajnami i innymi maszynami rolniczymi. Są pieczołowicie rekonstruowane i z dumą prezentowane na zlotach. Jutro przenosimy się nad Biebrzę.

 

AKTUALIZACJA 24.08.2017 GODZ. 20.35

KONIEC CZĘŚCI I.

CIĄG DALSZY >>>

<<< POPRZEDNIE LATA